22 czerwca 2026

Apologetyka biblijna wobec nauk antychrysta [1]

 

»Ewangeliczne Zagłębie« 
konserwatyzm protestancki odwołujący się do dziedzictwa Reformacji z 1517 r.


New Age dziś, czyli co nas czeka … (?)
cz.1.


13 Tacy bowiem są fałszywymi apostołami, podstępnymi pracownikami, którzy przybierają postać apostołów Chrystusa.
14 I nic dziwnego, sam bowiem szatan przybiera postać anioła światłości.
15 Nic więc wielkiego, jeśli i jego słudzy przybierają postać sług sprawiedliwości. Koniec ich jednak będzie według ich uczynków.
II List do Koryntian 11,13-15 UBG

Stary grzech w nowej odsłonie rozlewa się od dekad po świecie, grzech pychy! Napełnia on po brzegi ludzkie serca (umysły) i napędza do działania tych, którzy nie znają Boga czy wręcz Go odrzucają. Grzech ludzkiej pychy, to naczelna forma buntu wobec aktu stworzenia i roli człowieka w świecie wg zrealizowanego planu Boga. Bunt ten ma wiele twarzy (odsłon) i etapów w historii ludzkości. Upadłej ludzkości, o czym informuje nas Biblia, od upadku pierwszych ludzi w Ogrodzie Eden, poprzez upadki i ciągły bunt Narodu Wybranego - Izraela (wielu dziś odmawia tego biblijnego statusu Hebrajczykom), po kulminacyjny moment dla świata - akt zbawczy Mesjasza na Golgocie; aż po dzień dzisiejszy.
Genezą jest oczywiście pożądliwość stworzenia, aby zrównać się ze Stwórcą (co i tak jest sprawą niewykonalną), pierwszym buntownikiem-pyszałkiem był jeden z najpiękniejszych aniołów - Lucyfer, a następnie Adami i Ewa zostali zwiedzeni właśnie przez niego (dokładnie, to pierwsi ludzie zostali namówieni do buntu wobec Boga):
„I wąż powiedział do kobiety: Na pewno nie umrzecie; 
Ale Bóg wie, że tego dnia, gdy z niego zjecie, otworzą się wasze oczy i będziecie jak bogowie znający dobro i zło.” Księga Rodzaju 3,4-5 UBG („Uwspółcześniona Biblia Gdańska”)*

*według tłumaczenia Biblii Warszawskiej (BW): „… i będziecie jak Bóg, znający dobro i zło.”

… hmm, nie udało się! I nie uda się ludziom ani szatanowi nigdy, jednak będą próbować. Dlaczego? Bo nie kochają Boga!
Często ludzie nierozumiejący Słowa Bożego (w jego podstawowym przekazie), czy to innowiercy-prowokatorzy i obłudnicy, czy nieodrodzeni „chrześcijanie” (udający, że mają dary „Ducha Świętego” i próbują czynić jakieś chwilowe „cuda” na podłożu hipnozy i psychomanipulacji lub wręcz pod wpływem opętania demonicznego) - powołują się na fragment Psalmu 82,6 „Rzekłem: Wyście bogami …” (BW), aby poprzeć czy usprawiedliwić swoje uzurpatorskie dążenia (pychę) do bycia „małymi bogami”. Najczęściej robią to dla sławy, przywództwa czy korzyści materialnych. Wspomniany Psalm 82 (cały) ma zupełnie inny kontekst, inny przekaz, niż to, co próbują wmawiać nam fałszywi „bracia” w wierze lub osobnicy próbujący naginać biblijne fakty i nauki do własnych urojeń czy fałszywych filozofii i trendów w obecnym świecie. Aby się za dużo nie rozpisywać na wątki poboczne podam dwa źródła, które odnoszą się do zagadnienia: „bycia bogami” (w tym Ps. 82) i tłumaczą je z punkty widzenia apologetyki biblijnej. Właściwej i jedynej …
https://www.gotquestions.org/Polski/Jestesmy-bogami.html
https://www.reformowani.info/czy-ludzie-to-bogowie/

Tak więc, buntownicze (demoniczne) pragnienie stania się bóstwem przez człowieka nie jest nowe w historii, ale na przełomie XX i XXI wieku przybrało bardzo na sile! Powodem są przeróżne nauki, filozofie i teorie mistyczne, które uporczywie i w coraz to nowych formach (mutacjach) atakują umysły współczesnych ludzi. Wydawałoby się, że ludzie młodzi są najbardziej podatni (pokolenia wychowane na internecie i smartfonach), być może, jednak i dojrzali ludzie czy tzw. „seniorzy” ulegają tym trendom myślowym i mistycznym. Dużo osób w różnym wieku na przykład zraża się do chrześcijaństwem (katolicyzmu) lub uważa, że Ewangelia Chrystusa to za mało dla współczesnego człowieka - doby informacyjnej i cyfrowej.
Na tego typu pragnienia odpowiada już od drugiej połowy lat 60. XX wieku (USA i Zachodnia Europa) – ruch filozoficzno-mistyczny o nazwie New Age (z ang.: Nowa Era / Nowy Wiek) lub bardziej dosadnie określony jako: „Konspiracja Wodnika” (Spisek Wodnika). Ta druga nazwa pochodzi od symbolu „Wodnika” z horoskopu – jako Nowa Era, która nastaje po okresie ponad dwóch tysiącach lat panowania chrześcijaństwa na świecie. I tu rysuje się nam klucz (czy może wytrych) do ludzkich serc. New Age wpływa stopniowo na zmianę duchowości człowieka. Stopniowo, ale permanentnie. Cechą charakterystyczną jest zbiór poglądów, wierzeń, religii, praktyk i kultów (rytuałów) od czasów starożytnych po dziś dzień. New Age to taki ruch (trend) podobny w funkcjonowaniu do „odkurzacza”, który wciąga do swojego bębna wszystko, co mu podejdzie i miesza to w swym wnętrzu w papkę duchowego brudu. Od babilońskiej kabały i religii, po filozofie Wschodu (typu buddyzm, hinduizm), okultyzm i różne przejawy ezoteryki (Tarot, astrologia, numerologia), po Chrześcijaństwo i Biblię oraz psychoanalizę świata zachodniego (Freud, Jung, Fromm), dochodzą do zjawiska UFO (latających spodków, świetlistych kul, kosmitów - „Obcych”) i przybyszów z „równorzędnych światów” (byty duchowe - nauczyciele ludzkości w rozwoju wyższych poziomów świadomości i jedności z kosmosem czy z „Absolutem”). Później podam przykłady jak New Age perfidnie i bluźnierczo „zasysa” podstawowe dogmaty chrześcijańskie, aby je wykrzywiać, profanować i zwodzić słabe umysły nieznające Boga.
Na Zachodzie niektóre środowiska, w tym chrześcijan ewangelicznych, szybko połapały się co do niebezpieczeństwa jakie zaczyna się rodzić w ruchu New Age, szczególnie w latach 80. (w Polsce pierwsze publikacje zaczęły pojawiać się na początku lat 90.).
Przykład:
»New Age oznajmia, że oto stoimy przed wielką transformacją, „przekształceniem”. Nasze konceptualne, polityczne i gospodarcze struktury muszą zostać przemyślane i zweryfikowane na nowo. Jak powiedział Lewis Mumford, „każda transformacja człowieka, może z wyjątkiem tej, która dała nam kulturę neolityczną, opierała się na nowej bazie metafizycznej i ideologicznej lub raczej na coraz bardziej dynamicznych ruchach i intuicji, których zracjonalizowany wyraz przybiera formę nowego obrazu kosmosu i charakteru człowieka.«*

*„New Aga - czy naprawdę Nowa Era?” („Unmasking the New Age” 1986, USA) - Douglas R. Groothuis; tłumaczył: Zespół; wydanie pierwsze; Wydawnictwo AREOPAG, Katowice 1994; s.18-19 [Lewis Mumford »The Transformations of Man«, Harper and Row, New York 1972, s. 179]
Douglas R. Groothuis - amerykański filozof chrześcijański, profesor filozofii na Uniwersytecie Cornerstone. Groothuis był pastorem uniwersyteckim przez dwanaście lat, zanim objął stanowisko profesora nadzwyczajnego filozofii religii i etyki w Seminarium Duchownym w Denver (1993-2024).

Apostoł Paweł w powyższym fragmencie (II Kor. 11,13-15) przestrzegła naśladowców Chrystusa przed różnymi sługami szatana, którzy będą udawać na ziemi „apostołów” (Boże sługi / współpracowników dla Ewangelii / kaznodziei) oraz różnych „nauczycieli” (guru) odnoszących się niby to do „sprawiedliwości” - czyli w terminologii biblijnej do objawionej Prawdy Bożej, powołując się przy tym na Boga (czy na jakąś tam „boskość”), a w rzeczywistości okażą się zwodzicielami i kłamcami, na których ciąży Boże przekleństwo i kara.
Poniżej zaprezentuję tyko trzy maleńkie przykłady (ze względów objętościowych w tej publikacji) z całego „oceanu” herezji i fałszu, które są wciskane przez ostatnie dekady, aby zniszczyć Prawdę Bożą zawartą w Biblii i szerzyć diabelski zamęt wśród chrześcijan nie ugruntowanych w wierze.

Celebryci - zwodziciele …
A teraz dla zilustrowania podam trzy punkty z adnotacjami wypowiedzi, które są reprezentatywne dla całej demonicznej filozofii New Age / „Ery Wodnika”, czyli bluźnierstw wobec dogmatów chrześcijaństwa - Biblii - Boga - Ewangelii Chrystusa; składające się na wcześniej już wspomniany główny grzech ludzkości - pychę (pragnienie bycia „bogiem”):
1) Cytat z książki jednej z „prorokiń” New Age w USA (szczególnie w latach 80 / klasyka gatunku).; znana aktorka, tancerka, pisarka i działaczka społeczna - Shirley MacLaine (1987).
2) Fragment wywiadu udzielonego na kanale You Tube przez znaną polską piosenkarkę Edytę Górniak - jedna z przedstawicielek celebryckiej bohemy w Polsce, która od dawna uważa się za osobę o wyższej wrażliwości i samoświadomości (wyższy poziom „wiedzy” i czucia, czegoś nadprzyrodzonego) - prezentuje ona podręcznikowe zwiedzenie ruchu New Age (chociaż sama raczej unika tej skompromitowanej nazwy); info-wywiad z kwietnia 2026 r.
3) Dwa fragmenty wypowiedzi z wywiadu także na kanale You Tube przez guru polskiego ufologii i obecnie pierwszy znawca oraz „prorok” zjawisk nadprzyrodzonych (kosmici-„Obcy”, duchy i byty z innych światów, piewca reinkarnacji) - Robert Bernatowicz, były dziennikarz (radiowiec, prezenter telewizji POLSAT) i założyciel-prezes Fundacja Nautilus badającej zjawiska UFO; udzielający licznych wywiadów na owe tematy, rozpoczął także pisanie książek w szeroko rozumianej sferze duchowości, kosmosu i gości z gwiazd - obecnie prezentuje on klasyczny bełkot duchowego zwiedzenia New Age / „Konspiracji Wodnika” (raczej także odcina się od tych nazw) - łączący reinkarnację z UFO, uznający Buddę i Jezusa za byty (awatary) nauczające ludzkość; wielbiciel i wyznawca hinduskiego guru Sathya Sai Baby, prywatnie przyjaźni się z polskim jasnowidzem Krzysztofem Jackowskim; samego siebie określa mianem: „Poszukiwacz sensu życia”; info-wywiad z 01.06.2026.  
ADNOTACJE do w/w punktów:
Ad.1) »Czyż nie to mieli na myśli wielcy mistrzowie, kiedy opisywali przejmująca samotność, która poprzedzała akt rozpoznania ich przerażająco potężnej mocy? Jeżeli mogliśmy doprowadzić do takiej potworności jak wojna, to z pewnością możemy stworzyć jej przeciwieństwo. Przyjęcie odpowiedzialności za swoją moc będzie ostatecznym wyrażeniem tego, co nazywamy bogiem-siłą… Czy nie takie miało być znaczenie słów „JESTEM KTÓRY JESTEM”?«
Źródło: „Świat wokół nas. Wprowadzenie do podstawowych koncepcji światopoglądowych” James W. Sire* („The Universe Next Door: Updated and Expanded Edition” James W. Sire 1988, USA); tłumaczenie: Andrzej Gandecki; wydanie pierwsze, Wydawnictwo AREOPAG, Katowice 1991; s. 222 [Shirley MacLaine »It’s All in the Playing«; 1987, s. 191-193]
*James W. Sire - amerykański pisarz chrześcijański, profesor Northem Illinois University, wykładowca filozofii, mówca i redaktor Wydawnictwa „InterVarsity Press”; specjalista z wiedzy na temat współczesnych prądów umysłowych, znany m.in. z wprowadzeń do dzieł Francisa Schaeffera.

Ad.2) »Prowadzący: W jaki sposób to doświadczenie przedefiniowało pojęcie śmierci w twoim życiu? Czym ona jest dla ciebie?
Górniak: Jest po prostu zmianą częstotliwości, tak najkrócej mówiąc. To jest to, o czym Chrystus mówił, że dusza jest nieśmiertelna, to jest to. To nie chodziło o to, że zmartwychwstanie polega na tym, że się otworzą groby, tak jak ludzie sobie może wyobrażali. Ta nieśmiertelność duszy to właśnie na tym polega, że możemy przejmować różne ciała i przychodzimy powielokroć tutaj, żeby się nauczyć, doświadczyć, ewoluować, rozpoznać czym jest boskość. Docenić boskość. Odnowa i odnowa i odnowa I kochać coraz mocniej i wybaczać coraz potężniej I każdy z nas musi przerobić wszystkie lekcje. Wszystkie. I tak wszystkie na końcu prowadzą do źródła.«
Źródło: „Nie jestem tym kim myślicie - Edyta Górniak o duchowości, zdradzie i życiu po śmierci” [nagranie ustawione od tego momentu / czas nagrania - 1:11:25 / kwiecień 2026]
https://youtu.be/tOFm7HcF0CI?t=4285

Ad.3) Dwa fragmenty:
A. »… Wiecie jak z nimi jest, tymi awatarami* całymi? Czyli wcieleniami boga na Ziemi czy jakiejś boskości na Ziemi, że oni początkowo nie są tego świadomi oni robią cuda, nie wiem tam, jakieś tam rzeczy, takie cudowne, ale mają ten moment przebudzenia taki, tak? Gdzie po prostu nagle… dociera do nich. Jezus miał to jak miał trzydzieści lat poszedł na pustynię żeby medytować, i wrócił jako Chrystus. Kriszna… Budda na przykład siadł pod tym drzewem, w pewnym momencie zrozumiał, że jest Buddą. Z Sai Babą było tak, że on był chłopcem, ugryzła go osa, wpadł w katalepsję, leżał trzy dni w jakimś takim letargu, po czym wstał, powiedział: „jestem Sathya Sai Baba, rozpoczynam swoją misję”.«
B. »(…) … Bo niezależnie jak się tego człowieka ocenia [mowa o Sathya Sai Baba], sam fakt, że może chodzić człowiek po ziemi, który robi takie rzeczy - powinien nam dać do myślenia, że te rzeczy związane z Jezusem były prawdziwe, tak, wszystkie opisane tam, że chodził po wodzie, że tam, nie wiem, rozdzielał, tam cały czas tworzył. Czy... no, wszystko jest prawdziwe. Z Buddą jest prawdziwe, z Kriszną jest prawdziwe. Ja twierdzę, że jak teraz się ktoś pojawi na Ziemi, a moim zdaniem jesteśmy w przededniu tego, W PRZEDEDNIU! I będzie miał moc zbliżoną do tego…do tego…do tego kim był Sai Baba, no to mamy zejście… mmmy, mesjasza czy jakiegoś tego na kogo czeka i Trump podejrzewam , i Żydzi na kogo czekają…«
Źródło: „Klucz do szczęścia jedność myśli, słowa i czynu” Robert Bernatowicz [01.06.2026]
A. [nagranie ustawione od tego momentu]
https://youtu.be/9mpRPhIDi5M?t=2195
B. [nagranie ustawione od tego momentu]
https://youtu.be/9mpRPhIDi5M?t=2354

*Awatar (avatar) - wcielenia boga / boskości na ziemi; słownik znaczeń:
1. w religii hinduistycznej: ucieleśnienie, uosobienie jakiegoś bóstwa;
2. obrazek reprezentujący użytkownika w internecie, grze komputerowej, forum itp.
https://sjp.pl/avatar


Pan Jezus do Żydów, którzy nie rozpoznali w Nim oczekiwanego Mesjasza:
„Wy jesteście z waszego ojca – diabła i chcecie spełniać pożądliwości waszego ojca. On był mordercą od początku i nie został w prawdzie, bo nie ma w nim prawdy. Gdy mówi kłamstwo, mówi od siebie, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa.
(…)
Kto jest z Boga, słucha słów Bożych. Wy dlatego nie słuchacie, że nie jesteście z Boga.
(…)
Jezus odpowiedział: Ja nie mam demona, ale czczę mego Ojca, a wy mnie znieważacie.” 
Ewangelia wg Jana 8,44.47.49 (UBG)



Ach to UFO … 
Ostatnie chyba dekada, to wyraźna progresja czy może rosnąca emanacja tematyką tzw. zjawiska UFO*. Do lat 90. tematyka ta była traktowana głównie, jako ciekawostka z dużą dozą ironii (poza oczywiście entuzjastami „latających spodków z kosmosu” i autorów książek o tej tematyce); teraz to się zmienia diametralnie. Media głównego nurtu (potentaci medialni), jak np. FOX NEWS czy „The New York Times” (NYT), CNN i „USA Today” - poświęcają coraz częściej uwagę temu zjawisku, traktując je bardzo serio. Ba, nagle politycy zabierają głos na ten temat, a prawdziwym „hitem” stało się potwierdzenie przez Pentagon** istnienia zjawiska UFO w dokumentacji wojskowej. Czyli dziwnych obiektów, które ganiają się z amerykańskimi pilotami w powietrzu i przewyższają ich technologiczne pod każdym względem. Przysłowiowym „dolaniem oliwy do ognia” było ujawnienie nagrań z kamer wojskowych myśliwców (z 2017-18 r.), które obiegły cały świat[1]. Zaczęły także powstawać masowe programy i dokumenty na temat UFO/UAP; a media, które wcześniej wyśmiewały relacje o UFO, teraz bardzo serio traktują doniesienia na ten temat, zadając pytania o bezpieczeństwo Ameryki czy całej ludzkości[2].

*UFO (ang.: Unidentified Flying Object / polski odpowiednik: NOL - „Niezidentyfikowany Obiekt Latający”) – akronim wywodzący się z nazewnictwa wojskowego amerykańskich sił powietrznych, oznaczający niezidentyfikowane obiekty latające, których nie da się powiązać z żadnymi znanymi statkami powietrznymi lub zjawiskami atmosferycznymi.
Istnieje już wersja morska (podwodna): USO - Unidentified Submerged Objects („Niezidentyfikowane Obiekty Podwodne”). Oba zjawiska obserwowane od wielu lat na całym świecie - łączą się często w jedno zjawisko / lecący obiekt zanurza się z wielką prędkością pod wodę i odwrotnie.
( ! ) Obecnie wprowadzono pojęcie / skrót: UAP od Unidentified Anomalous Phenomena (lub Unidentified Aerial Phenomena), co w języku polskim oznacza: „niezidentyfikowane zjawisko anomalne/powietrzne”. To oficjalny termin, którym obecnie posługują się rządy i instytucje naukowe (np. NASA czy Pentagon), aby zastąpić przestarzałe i kojarzone z popkulturą określenie UFO.

**Pentagon - siedziba Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych, pełniąca jednocześnie funkcję głównego centrum dowodzenia amerykańskimi siłami zbrojnymi; za drugiej kadencji prezydentury Donalda Trumpa zmieniono nazwę na: Departament Wojny Stanów Zjednoczonych
https://www.war.gov/
U.S. Departament of War - UFO
https://www.war.gov/UFO/

[1]»UFO sightings: Why federal reports probably won't point to aliens« USA Today
https://eu.usatoday.com/story/opinion/2021/05/26/ufo-sightings-why-federal-reports-probably-wont-point-aliens/7426795002/
[2]Dodatkowe info:
»FAKT czy FEJK? Co wiedzą o UFO dziennikarze, świadkowie i politycy?«
National Geographic Polska
https://www.youtube.com/watch?v=oIgkdUWSu8A&t=66s
»UFO: tajny program Pentagonu śledził niezidentyfikowane obiekty? | National Geographic [lektor PL]« National Geographic Polska - tytuł oryginalny: „UFO przełomowe śledztwa” (materiał video ukazał się w sieci 05.06.2026)
https://www.youtube.com/watch?v=f21oVnCZlcQ
»SZCZEGÓŁY: Pentagon publikuje NOWE PLIKI dotyczące obserwacji UAP« FOX NEWS za Departamentem Wojny USA (15.06.2026)
https://www.youtube.com/watch?v=-YrkP_PH_P8

Zjawisko UFO, czyli coś tu lata człowieku (?).
Dziś dowiadujemy się na przykład, że są relacje amerykańskich pilotów wojskowych wykonujących swoje misje podczas II Wojny Światowej, którym towarzyszyły świetliste kule przy lecących bombowcach i myśliwcach US AIR FORCE; czy bardzo dziwny nocny incydent okrzyknięty: „Battle of Los Angeles” / „Bitwa pod Los Angeles” 25 lutego 1942 roku, gdzie dostrzeżono dziwne światła zbliżające się do miasta i ogłoszono alarm przeciwlotniczy (podejrzewano atak Japończyków). Włączono wielkie reflektory-szperacze, a obrona przeciwlotnicza zaczęła strzelać do tych obiektów (Ameryka podczas II Wojny Światowej nie została nigdy zaatakowana przez japońskie czy niemieckie lotnictwo), do dziś nie wiadomo co to było. Pominę już amerykańską klasykę o UFO typu „incydent” w Roswell, stan Nowy Meksyk (1947) czy słynna „Strefa 51” - wybudowana w 1955 r. (stan Nevada), początkowo baza przeznaczona dla CIA, a później wchodząca w kompleks Sił Powietrznych USA.
A więc, są udokumentowane zdarzenia dotyczące UFO (niezidentyfikowanych obiektów latających, jakichś?) od lat 40 XX wieku. Jednak po wojnie były one ukrywane lub ignorowane oficjalnie. Archiwa podają takie zdarzenia na całym świecie z wszystkich dekad, lata: 50., 60., a zwłaszcza 70., 80. i 90., i nie mam tu na myśli prywatnych obserwacji UFO przez nieznanych ludzi, tylko przez armie wielu krajów na świecie. To nie tylko USA, ale np. Brazylia, Wielka Brytania czy Hiszpania w latach 90. (w tym Wyspy Kanaryjskie). 
Wspomnę bardzo skrótowo z publicystycznego obowiązku jeszcze dwa znamienne przypadki zjawiska UFO w USA, z drugiej połowy XX wieku. Pierwszy, to tzw. „Błyski z Piedmont” w 1973 r. (»Piedmont Lights« / stan Missouri, hrabstwo Wayne) – to poruszające się jasne światła w formacjach przypominający gigantyczny obiekt lub poszczególne kule światła, trwające na niebie od lutego do kwietnia. Drugi, to incydent z 1997 roku nazwany: „Światła nad Phoenix” (»The Phoenix Lights« / stany Nevada i Arizona) – podobne zjawiska!
Polska również ma swoje historie związane z UFO / kosmitami, i to nie od teraz (kiedy ten temat stał się modny nawet w mainstreamowych mediach), ale np. z czasów PRL-u; jak wspomnienia po latach wojskowych pilotów na temat spotkań dziwnych obiektów w przestrzeni powietrznej nad Polską Ludową; czy chyba najsłynniejsze wydarzenie jakie miało miejsce w Emilcinie (województwo lubelskie) - 10 maja 1978 roku. Siedemdziesięcioletni rolnik (abstynent wg relacji sąsiadów) miał osobiste spotkanie z dziwnymi istotami, był nawet w środku ich pojazdu, gdzie został poddany bezinwazyjnym badaniom przez tych przybyszów. Czy to prawda? Rolnik był poddawany później licznym badaniom i wywiadom (lekarz, psycholog, dziennikarze) i nie udowodniono mu kłamstwa czy konfabulacji. I tu dochodzimy do wątku „dziwnych istot”.

Osobiście uważam (przyglądając się od dłuższego czasu temu zjawisku) i znając tematykę filozofii New Age od lat 90., że kluczem są owe istoty. Dla fanów UFO (świetlnych kul na niebie) są to kosmici z bardzo zaawansowaną technologią i o bardzo wysokim rozwoju umysłowym - wręcz paranormalnym dla nas (np. zwracają się do ludzi niewerbalnie, bezpośrednio słychać ich głosy w ludzkich umysłach, wg świadków); a z kolei dla ludzi, którym samo zjawisko UFO już nie wystarcza – twierdzą, że są to byty duchowe z innych równoległych wymiarów (światów), które przybywają, aby uczyć ludzkość wchodzenia na wyższe poziomy duchowej samoświadomości (reinkarnacja, karma, medytacje, jasnowidzenie, siła umysłu). I tu mamy wspólny mianownik - kosmici prowadzą nas do bytów duchowych (duchów), czyli do klasycznego New Age z lat 60. i 70. – uwspółcześnionej wersji okultyzmy dla nowoczesnego człowieka cywilizacji Zachodu, od drugiej połowy XX wieku.[*]

[*]Podwaliny pod filozofię New Age dały nauki okultyzmu szerzone przez rosyjską mistyczkę i medium spirytystyczne - Helenę Pietrowną Bławatską w XIX wieku (1831-1891), która stworzyła podstawy teozofii i była współzałożycielkę Towarzystwa Teozoficznego oraz wydawała Magazyn Teozoficzny o znamiennym tytule: „Lucifer”. Jej nauki i zainteresowania są całkowicie zbieżne z klasyczną filozofią New Age z XX wieku, a mianowicie:
● synteza i synergia wszystkich religii na świecie, jako jedna „mądrość” dla ludzkości
● koncepcja karmy i reinkarnacji - przeniesienie Wschodnich wierzeń do cywilizacji Zachodu
● czerpanie nauk od tajemnych istot - mistrzów duchowych, bytów (np. tzw. „mahatmów”)
● praktykowanie różnych form okultyzmu i ezoteryki (magia, jasnowidztwo, spirytyzm)

O tym mówiła i pisała wspomniana wcześniej amerykańska aktorka Shirley MacLaine w latach 80.; a dziś mówi o tym wspomniany także już Robert Bernatowicz, jako przedstawiciel „nowej fali” New Age (na Polskę); ewolucja ta odbywała się na przełomie wieku tak: od fascynacji filozofią Wschodu (medytacje Zen, sztuki walki, energia „chi”, yoga) poprzez wiarę w karmę i reinkarnację, świat ezoterycznych praktyk, do UFO (kosmitów), aż po duchowe istoty z innych światów - dziś. Tak wygląda obecnie twarz Ery Wodnika (New Age). Stąd mamy teraz etap: „UFO/UAP”. Jako wytrych do serc (umysłów) współczesnego człowieka; zburzenie podstaw cywilizacji Zachodu opartej (jeszcze) m.in. na wartościach chrześcijańskich. Generalnie to podważenie wiary w Boga Biblii, wiary w Ewangelię Chrystusa, w kanon Nowego Testamentu - krzyż Golgoty i krew Zbawiciela oraz zmartwychwstanie zbawionych. Według zwodzicieli New Age (wcześniej i teraz) owszem jest życie duchowe, wieczne, jak najbardziej - ale inne, nie takie o jakim naucza nas Biblia!

KONKLUZJA wstępna …
Nie twierdzę, że nic nie latało i nie lata w powietrzu lub że nic się nie zdarza ludziom, którzy twierdzą (przynajmniej niektórym z nich), że spotkali w swoim życiu dziwne istoty („kosmitów”), itp. historie.
Przyznam się do czegoś przed czytelnikami tej publikacji (Pan Bóg to wie), a mianowicie sam doświadczyłem kilkusekundowego zjawiska kilka lat temu, obserwując niebo w sierpniowy wieczór. Był bardzo jasny zachód słońca latem (ok. h 21:00), dostrzegłem na niebie obiekt (zjawisko), które z całą pewnością wykluczało jakikolwiek samolot, balon, lotnię, flarę czy chmurę. Mlecznobiała kula (okrąg?) lekko przeźroczysta - wykonywała bardzo powolny a zarazem nietypowy ruch, jej tor przebiegał tak jakby rysowała na niebie „kąt prosty”: pionowo z góry w dół i w prawo. Po kilku sekundach, gdy odwróciłem głowę w inną stronę - obiekt zniknął. Dlatego nie twierdzę, że czegoś nie ma lub że coś nie istnieje; zdarza się owszem, tylko zawsze mnie zastanawia - kto naprawdę za tym stoi czy skąd to pochodzi?! Jako chrześcijanin ewangeliczny (biblijny) zawsze podchodziłem i podchodzę do tego bardzo sceptycznie i przez pryzmat Biblii.
Mam wrażenie, że ta i może następna dekada będą etapami oswajania ludzkości, że nie jesteśmy sami w kosmosie, i mogą zacząć dziać się naprawdę dziwne i spektakularne historie na świecie (?). Po co?!
Dalsze moje spostrzeżenia na temat powiązań New Age ze zjawiskiem UFO oraz wspomnianych „istot” w części drugiej, niebawem …
=> Poniżej obrona wiary:
wybrane fragmenty Słowa Bożego, świadczące o tym, że nie ma i być nie może jakiejkolwiek synergii czy zbliżenia - biblijnego chrześcijaństwa i Ewangelii Chrystusa z duchowością nadchodzącego zwiedzenia „Nowej Ery” - New Age.


APOLOGETYKA biblijnego chrześcijaństwa - podstawy wiary wg Słowa Bożego
Oto biblijne stanowisko wobec zwodzicieli z New Age / „Ery Wodnika”, którzy próbują asymilować Ewangelię Chrystusa do swoich demonicznych nauk:
=> Krzyż i krew Chrystusa = zbawienie dusz / Królestwo Boże - Przyjście Chrystusa - fałszywi prorocy-zwodziciele …

I.
Pan Jezus:
24 Wtedy Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeśli ktoś chce pójść za mną, niech się wyprze samego siebie, weźmie swój krzyż i idzie za mną.
25 Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swoje życie z mojego powodu, znajdzie je.
26 Cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na swojej duszy poniósł szkodę? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?
27 Syn Człowieczy przyjdzie bowiem w chwale swego Ojca ze swoimi aniołami i wtedy odda każdemu według jego uczynków.
28 Zaprawdę powiadam wam: Są wśród stojących tutaj tacy, którzy nie zakosztują śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego w swoim królestwie.
Ewangelia wg Mateusza 16,24-28 UBG

II.
Pan Jezus:
14 A ta ewangelia królestwa będzie głoszona po całym świecie na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy przyjdzie koniec. 
15 Gdy więc zobaczycie obrzydliwość spustoszenia, o której mówił prorok Daniel, stojącą w miejscu świętym (kto czyta, niech rozumie);
16 Wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry.
17 Kto będzie na dachu, niech nie schodzi, aby coś zabrać ze swego domu.
[…]
21 Wtedy bowiem będzie wielki uciska, jakiego nie było od początku świata aż dotąd ani nigdy nie będzie.
22 A gdyby te dni nie były skrócone, żadne ciało nie byłoby zbawione. Ale ze względu na wybranych dni te będą skrócone.
23 Jeśli wtedy ktoś wam powie: Oto tu jest Chrystus, albo: Jest tam – nie wierzcie.
24 Powstaną bowiem fałszywi Chrystusowie i fałszywi prorocy i będą czynić wielkie znaki i cuda, żeby zwieść, o ile można, nawet wybranych.
25 Oto wam przepowiedziałem.
26 Jeśli więc wam powiedzą: Oto jest na pustyni – nie wychodźcie; Oto wewnątrz domu – nie wierzcie.
27 Jak bowiem błyskawica pojawia się na wschodzie i jest widoczna aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego.
28 Bo gdzie jest padlina, tam się zgromadzą i orły.
29 A zaraz po ucisku tych dni słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku, gwiazdy będą spadać z nieba i moce niebieskie zostaną poruszone.
30 Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego. Wtedy będą lamentować wszystkie ludy ziemi i ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego na obłokach niebieskich z mocą i wielką chwałą.
31 Pośle on swoich aniołów z potężnym głosem trąby i zgromadzą jego wybranych z czterech stron świata, od jednego krańca nieba aż do drugiego.
[…]
39 I nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i zabrał wszystkich – tak będzie i z przyjściem Syna Człowieczego.
40 Wtedy dwóch będzie w polu, jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony.
41 Dwie będą mleć na żarnach, jedna będzie wzięta, a druga zostawiona.
42 Czuwajcie więc, ponieważ nie wiecie, o której godzinie wasz Pan przyjdzie.
43 A to wiedzcie, że gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze ma przyjść złodziej, czuwałby i nie pozwoliłby włamać się do swego domu.
44 Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo Syn Człowieczy przyjdzie o godzinie, której się nie spodziewacie.
45 Któż więc jest sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, aby im dawał pokarm o właściwej porze?
46 Błogosławiony ten sługa, którego pan, gdy przyjdzie, zastanie tak czyniącego.
47 Zaprawdę powiadam wam, że ustanowi go nad wszystkimi swymi dobrami.
48 Lecz jeśli powie ten zły sługa w swoim sercu: Mój pan zwleka z przyjściem;
49 I zacznie bić współsługi, jeść i pić z pijakami;
50 Przyjdzie pan tego sługi w dniu, w którym się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna.
51 Wtedy odłączy go i wyznaczy mu dział z obłudnikami. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.
Ewangelia wg Mateusza 24,14-17.21-31.39-51 UBG

III.
Pan Jezus:
[ ! ]=> „Jezus mu odpowiedział: Jeśli ktoś Mnie miłuje, będzie zachowywał Moje Słowo. I Mój Ojciec go umiłuje, i przyjdziemy do niego, i u niego zamieszkamy.”
Ew. wg Jana 14,23 UBG
[ ! ]=> „Kto ma Moje przykazania i zachowuje je, ten Mnie miłuje. A kto Mnie miłuje, będzie go tez miłował Mój Ojciec i Ja go będę miłował, i objawię mu samego siebie.”
Ew. wg Jana 14,21 UBG
[ ! ]=> „Gdybyście byli ze świata, świat miłowałby to, co jest jego. Ponieważ jednak nie jesteście ze świata, ale Ja was wybrałem ze świata, dlatego świat was nienawidzi.”
Ew. wg Jana 15,19 UBG

IV.
Apostoł Paweł:
22 Jest to sprawiedliwość Boga przez wiarę Jezusa Chrystusa dla wszystkich i na wszystkich wierzących. Nie ma bowiem różnicy.
23 Wszyscy bowiem zgrzeszyli i są pozbawieni chwały Boga;
24 A zostają usprawiedliwienia darmo, z jego łaski, przez odkupienie, które jest w Jezusie Chrystusie.
25 Jego to Bóg ustanowił przebłaganiem przez wiarę w jego krew, aby okazać swoją sprawiedliwość przez odpuszczenie, w swojej cierpliwości, przedtem popełnionych grzechów;
26 Aby okazać swoją sprawiedliwość w obecnym czasie po to, aby on był sprawiedliwym i usprawiedliwiającym tego, kto wierzy w Jezusa.
[…]
9 Tym bardziej więc teraz, będąc usprawiedliwieni jego krwią, będziemy przez niego ocaleni od gniewu.
List do Rzymian 3,22-26 + 5,9

[ ! ]=> „Tym zaś, który utwierdza nas razem z wami w Chrystusie i który nas namaścił, jest Bóg; Który też zapieczętował nas i dał do naszych serc Ducha jako zadatek.”
II List do Koryntian 1,21-22 UBG

V.
Autor Listu do Hebrajczyków:
„A jak jest postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd;
Tak też Chrystus raz ofiarowany na zgładzenie1 grzechów wielu, drugi raz ukaże się bez grzechu tym, którzy go oczekują dla zbawienia.”
Hebr. 9,27-28 UBG

VI.
Apostoł Jan:
7 A jeśli chodzimy w światłości, tak jak on jest w światłości, mamy społeczność między sobą, a krew Jezusa Chrystusa, jego Syna, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu.
8 Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, sami siebie zwodzimy i nie ma w nas prawdy.
9 Jeśli wyznajemy nasze grzechy, Bóg jest wierny i sprawiedliwy, aby nam przebaczyć grzechy i oczyścić nas z wszelkiej nieprawości.
I List Jana 1,7-9 UBG

&
»Podstawowe dogmaty wiary ewangelicznej wynikające z kanonu biblijnego, wg Dobrej Nowiny Pana Jezusa«
https://szukajzbawcy.blogspot.com/2022/08/traktat-o-zakazanej-ewangelii-dogmaty.html

»Nauczanie o krzyżu Chrystusa … (5)«
https://ewangeliczne-zaglebie.blogspot.com/2026/06/nauczanie-o-krzyzu-chrystusa-5.html

&
5 biblijnych zasad protestantyzmu / Reformacji, tzw. - „Pięć Sola” …
»Pięć sola to pięć łacińskich zwrotów spopularyzowanych podczas reformacji protestanckiej, które podkreślały różnice między wczesnymi reformatorami a Kościołem Rzymskokatolickim. Słowo sola jest łacińskim słowem oznaczającym "tylko" i było używane w odniesieniu do pięciu kluczowych nauk, które definiowały biblijne podstawy protestantów. Są to:
1. Sola scriptura: "Tylko Pismo Święte"
2. Sola fide: "tylko wiara" 
3. Sola gratia: "tylko łaska" 
4. Solo Christo: "tylko Chrystus"
5. Soli Deo gloria: "tylko Bogu chwała"«
Źródło cytatu: „Got Questions”
https://www.gotquestions.org/Polski/piec-sola.html


KONIEC CZĘŚCI 1

AUTOR POWYŻSZEJ PUBLIKACJI (autor bloga):
Artur Gorgoń, Dąbrowa Górnicza 22.06.2026
[ teksty własne oraz redakcja materiałów zapożyczonych (cytowanych) z podaniem ich autorów / źródeł - wyłącznie dla Prawdy Bożej i na chwałę Boga Wszechmogącego ]
Amen ! Alleluja ! Przyjdź Panie Jezu !


Polecane z biblioteczki blogów:
»Propaganda tego świata (12): UWAGA - New Age« (08.07.2023)
https://oczekujacchrystusa.blogspot.com/2023/07/propaganda-tego-swiata-12-uwaga-new-age.html

»Propaganda tego świata (7):
Armagedon duchowy ... czyli ostateczny bój o serca Chrześcijan rozpoczęty !«
cz.3b. (21.09.2019) – New Age
https://oczekujacchrystusa.blogspot.com/2019/09/propaganda-tego-swiata-7.html

&
»Nauczanie o krzyżu Chrystusa … (5)«
https://ewangeliczne-zaglebie.blogspot.com/2026/06/nauczanie-o-krzyzu-chrystusa-5.html

»Ewangelia Krzyża«
https://ewangeliczne-zaglebie.blogspot.com/2026/04/ewangelia-krzyza.html

»Z cyklu: Pytania do ciebie … (4)
Czym dla twojego życia jest wydarzenie na Golgocie ?«
https://ewangeliczne-zaglebie.blogspot.com/2025/08/z-cyklu-pytania-do-ciebie-4.html

=> Prawda tylko w Słowie Bożym / PRZECZYTAJ i SPRAWDŹ !
»Traktat ewangelizacyjny …«   
 

15 czerwca 2026

Nauczanie o krzyżu Chrystusa … (5)

 

[ ! ]=> Kontynuacja nauki o krzyżu Chrystusa, o jego znaczeniu w wierze dzieci Bożych ... 
Na chwałę Bożą !
Amen ! Alleluja ! Przyjdź Panie Jezu !


»7. Bóg ma słuszność - potwierdzenie«

W Piśmie Świętym czytamy „… Baranka zabitego od założenia świata” (BG). To był plan, który powstał w wieczności. Dlatego, że Bóg wiedział, co zamierzał zrobić, mógł pominąć grzechy przez tamte wszystkie przeszłe wieki. Stąd też, jak zauważacie, Bóg w tym samym czasie może pozostać sprawiedliwy i usprawiedliwić bezbożnych, którzy wierzą w Chrystusa. Był to olbrzymi problem - jak Bóg może pozostać święty i sprawiedliwy, i rozprawić się z grzechem tak, jak zamierzył, a przy tym przebaczyć grzesznikowi? Odpowiedź znajdujemy wyłącznie na Golgocie. Jest to zasadnicza część tego, co zostało zamanifestowane na krzyżu.
Krzyż Golgoty, śmierć Pana Jezusa Chrystusa, jak podaje apostoł Jan w Pierwszym Liście, rozdział 2, werset 2, „jest ubłaganiem za grzechy nasze, a nie tylko za nasze, lecz i za grzechy całego świata” - chodzi tu o szczególny świat. Z grzechem rozprawiono się raz na zawsze na krzyżu. Właśnie na krzyżu wszystkie grzechy z okresu starego przymierza, na które Bóg nie zwracał uwagi i w ten sposób je pomijał - grzechy, które wybaczył Abrahamowi i Izaakowi, i Jakubowi oraz wszystkim wierzącym z okresu starego przymierza - właśnie tam jest zapewniony środek, by tego dokonać. Tak, mówi Paweł, także z grzechami, jakie teraz są wybaczane rozprawiono się właśnie tam. Także z wszystkimi grzechami, które kiedykolwiek zostaną popełnione, rozprawiono się właśnie tam.
[…]
Na tym polega niezwykłość Chrystusa na Golgocie - On umarł „raz na zawsze”. Jak sobie przypominacie, jest to wielki argument Listu do Hebrajczyków.
[…]
„… gdy On złożył raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy.” Tam rozprawił się ze wszystkimi grzechami. Niczego więcej nie potrzeba. Nie ma potrzeby złożenia nowej ofiary. To zostało dokonane raz na zawsze. Tam Bóg złożył na Niego wszystkie grzechy - z tymi, których jeszcze nie popełniłeś, już się rozprawiono. Tam jest środek zapewniający przebaczenie; i tylko tam. Czas przeszły, grzechy popełnione wcześniej, grzechy popełnione teraz, wszystkie czasy - tutaj jest Boże usprawiedliwienie dla przebaczenia jakichkolwiek grzechów, które kiedykolwiek zostały popełnione.
O tym mówi apostoł. Wszystek grzech jest wybaczony na tej podstawie i wyłącznie na niej. Krzyż głosi, że Bóg jest „sprawiedliwym i usprawiedliwiającym tego, który wierzy w Jezusa. Pozwólcie, ze ujmę to tak. Krzyż Golgoty nie tylko ogłasza, że Bóg nam przebacza. Owszem to też, robi, dzięki Bogu, ale na tym nie poprzestaje. Gdyby ogłaszał wyłącznie to, apostoł mógłby poprzestać na wersecie 25, na słowie „krew”. Nie byłoby potrzeby pójść dalej. On jednak nie zatrzymuje się i ciągnie dalej; w wersecie 25 i dodaje 26. Dlaczego? Krzyż bowiem nie manifestuje jedynie tego, że Bóg jest gotów nam przebaczyć.
Inny sposób, w jaki mogę to wyrazić, brzmi tak. Celem krzyża nie jest zaledwie wpływ jaki on może na nas wywrzeć. Tak jednak słyszymy w popularnej nauce. Twierdzi ona, iż cały kłopot z ludzkością polega na tym: ona nie wie, że Bóg jest miłością, nie wie, że Bóg już wszystkim wybaczył.
Jakie jest znaczenie krzyża? Cóż, stwierdzają, Bóg mówi nam przez niego o swoim przebaczeniu dla nas; gdy więc patrzymy na umierającego Chrystusa, nasze serca powinny być skruszone, byśmy je dostrzegli. Według nich krzyż jest skierowany wyłącznie do nas. Mówi do nas; ma on jednak większe zadanie; dokonuje też innej rzeczy. Nasze przebaczenie jest tylko jedną sprawą; jest jeszcze coś nieskończenie ważniejszego. O co chodzi? O charakter Boga. Krzyż przemawia do mnie szerzej, mówi, że jest Bożym sposobem, dzięki któremu przebaczenie staje się możliwe. Przebaczenie nie jest dla Boga rzeczą łatwą. Mówię to z całym namaszczeniem. Dlaczego przebaczenie nie jest dla Boga łatwą sprawą? Ponieważ Bóg nie jest wyłącznie miłością, Bóg jest również sprawiedliwy i prawy, i święty. On jest „światłością, a nie ma w nim żadnej ciemności”. W tej samej mierze jest sprawiedliwością i prawością, co miłością. Nie przeciwstawiam tych atrybutów. Mówię, że Bóg ma je wszystkie naraz i nie wolno opuszczać jednego lub drugiego.
Zatem krzyż nie mówi nam tylko o Bożym przebaczeniu, ale też, że jest on Bożym sposobem, by przebaczenie stało się możliwe. Jest to sposób, dzięki któremu rozumiemy, jak Bóg przebacza. Posunę się dalej: jak Bóg może przebaczać i nadal pozostać Bogiem? Tak brzmi pytanie. Krzyż dowodzi słuszności po stronie Boga. Krzyż dowodzi słuszności Bożego charakteru. Krzyż nie tylko ukazuje Bożą miłość w sposób cudowniejszy, niż wszystko inne; on pokazuje Jego prawość, Jego sprawiedliwość, Jego świętość i całą chwałę Jego odwiecznych atrybutów. Tam można zobaczyć je, jak razem lśnią. Jeśli nie dostrzegasz ich wszystkich, nie widziałeś krzyża. Z tego też powodu musimy całkowicie odrzucić tak zwaną „teorię wpływu moralnego” pojednania, tę którą już opisałem teorie mówiącą, że wszystko, czego dokonuje krzyż, to skruszenie naszego serca i spowodowanie, byśmy dostrzegli Bożą miłość.
[…]
Oto jak wspaniałym i chwalebnym jest to stwierdzenie. Upewnij się, że twój pogląd na krzyż, jego zrozumienie, zawiera w sobie to wszystko. Sprawdź swój pogląd na krzyż. Gdzie w twoim myśleniu pojawia się owo stwierdzenie o „okazaniu” Jego sprawiedliwości? Czy przeskakujesz je i mówisz: „Cóż, nie wiem, co ono oznacza. Wszystko, co wiem to, że Bóg jest miłością i przebacza. Powinieneś jednak znać jego znaczenie. Stanowi ono istotną część chwalebnej ewangelii. Bóg na krzyżu Golgoty przygotowywał drogę zbawienia, żebyśmy ty i ja mogli mieć przebaczenie. Musiał On jednak dokonać tego w taki sposób, który nie naruszałby Jego charakteru i pozwolił Mu zachować absolutną konsekwencję, bez robienia w niej wyłomu. Kiedy zaczniesz spoglądać na nie w ten sposób, zobaczysz, że jest ono jedną z najniezwyklejszych i najbardziej zadziwiających rzeczy w całym wszechświecie i w całej historii. Bóg tam jest, ogłaszając to, co dla nas zrobił. Jednocześnie manifestuje własną odwieczną wielkość i chwałę, głosząc, że jest światłością i nie ma w Nim żadnej ciemności.

Źródło przedruku (fragmenty): „Pojednanie i usprawiedliwienie Rzymian 3:20-4:25” Martyn Lloyd-Jones; tłumaczenie: Krzysztof Rutkowski, wydawnictwo: Fundacja „Legatio”, Warszawa 1990; s. 94-98 (rozdział 7).
Martyn Lloyd-Jones (1899-1981) – walijski teolog protestancki, kaznodzieja i lekarz; jeden z najwybitniejszych mówców chrześcijańskich i autor licznych książek na temat biblijnej wiary. Jego książki pisane z perspektywy wieloletniego doświadczenia duszpasterskiego i kaznodziejskiego zyskały ogromną popularność nie tylko w środowiskach chrześcijańskich, a niektóre pozycje, takie jak na przykład: „Duchowa depresja”, weszły na stałe do kanonu światowej klasyki chrześcijańskiej literatury.

* * *
»Skuteczność krzyża Chrystusa«

Wiemy już, że przeciwnicy Ewangelii, a co za tym idzie wrogowie Chrystusa, postrzegają siebie jako współodpowiedzialnych za swoje własne zbawienie. Złą teologią negują skuteczność krzyża czyniąc z niego głupstwo. Jak odpowiemy heretykom? Jakie przedstawić możemy biblijne argumenty?

Przeznaczenie do życia: 1 Tes. 5:9-10

Chrystus na krzyżu umarł skutecznie wypełniając przeznaczenie wszystkich wybranych, zgodnie z którym będą oni z całą pewnością żyć razem z Nim. Każdy wybrany do zbawienia człowiek posiada wyznaczony cel, którym jest życie. Cel ten został wyznaczony przed założeniem świata. Stąd śmierć krzyżowa Chrystusa jest skuteczną realizacją tego celu – każdy za którego Chrystus oddał życie osiągnie stan wiecznego życia.

1 Tes 5:9-10 9. Gdyż Bóg nie przeznaczył nas na gniew, lecz abyśmy otrzymali zbawienie przez naszego Pana Jezusa Chrystusa; 10. Który umarł za nas, abyśmy, czy czuwamy, czy śpimy, razem z nim żyli.

Odkupienie: 1 Tym. 2:5-6; Tyt. 2:14; Hebr. 9:12; Rzym. 14:8-9; Obj. 5:9-10

Gniew Boży dotyka wszystkich grzeszników, karą za grzech jest śmierć. Uniknięcie tego Bożego gniewu nie leży w zakresie ludzkich sił. Odkupienie – zarówno w klasycznej grece, jak i w grece używanej w czasach Apostołów, odnosiło się do zapłaty ceny za niewolnika. Dla odkupienia wybranych grzeszników niezbędna była ponadnaturalna interwencja, ktoś, kto zapłaci najwyższą cenę.
Chrystus dokonał tego za wszystkich przeznaczonych do zbawienia, zapłacił za wszystkie nieprawości, każdy rodzaj przestępstwa, w tym za grzech niewiary! Bóg przyjął ten okup stąd zbawieni nie są Bogu nic winni. Są zatem niewinni stając się własnością Jezusa Chrystusa, Jego niewolnikami.

1 Tym. 2:5-6 5. Jeden bowiem jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus; 6. Który wydał samego siebie na okup za wszystkich, na świadectwo we właściwym czasie.

Tyt. 2:14 Który wydał samego siebie za nas, aby nas wykupić od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud na własność.

Chrystus na krzyżu umarł aby skutecznie zapewnić wieczne, tj. niezmienne i trwałe odkupienie wybranym. Jest ono wieczne w tym sensie, że ci, za których Chrystus poniósł śmierć, są wiecznie odkupieni z wszystkich grzechów.
To wieczni poddani Króla, którym udzielana jest mądrość Boża, aby rozumieli swój stan pełnego uświęcenia i usprawiedliwienia. Odkupienie ma charakter partykularny, Pan zapłacił za poszczególnych ludzi z każdego plemienia, narodu i języka.

Hebr. 9:12 Ani nie przez krew kozłów i cieląt, ale przez własną krew wszedł raz do Miejsca Najświętszego, zdobywszy wieczne odkupienie.

Rzym. 14:8-9 8. Bo jeśli żyjemy, dla Pana żyjemy, jeśli umieramy, dla Pana umieramy. Dlatego czy żyjemy, czy umieramy, należymy do Pana. 9. Gdyż po to Chrystus umarł, powstał i ożył, aby panować i nad umarłymi, i nad żywymi.

1 Kor. 1:30 Lecz wy z niego jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem;

Obj. 5:9-10 9. I śpiewali nową pieśń: Godzien jesteś wziąć księgę i otworzyć jej pieczęcie, ponieważ zostałeś zabity i odkupiłeś nas dla Boga przez swoją krew z każdego plemienia, języka, ludu i narodu. 10. I uczyniłeś nas dla naszego Boga królami i kapłanami, i będziemy królować na ziemi.

Przebłaganie: Hebr. 2:17; 9:26; 1 Jana 4:9-10

Pokropienie krwią za grzechy ludu a przez to odsunięcie Bożego gniewu symbolizowało doskonałe przebłaganie, jakie zapewnił Chrystus. Nie jest ono powtarzalne, ponieważ jest doskonale skuteczne. 
Stąd Chrystus na krzyżu umarł raz wydając siebie samego na męki, dzięki czemu całkowicie i skutecznie zgładził grzech wybranych. Zgładzenie grzechu oznacza iż grzech nie istnieje – Bóg nie widzi w zbawionych grzechu ze względu na ofiarę Chrystusa.

Hebr. 2:17 Dlatego musiał we wszystkim upodobnić się do braci, aby stał się miłosiernym i wiernym najwyższym kapłanem wobec Boga dla przebłagania za grzechy ludu.

1 Jana 4:9-10 9. Przez to objawiła się miłość Boga ku nam, że Bóg posłał na świat swego jednorodzonego Syna, abyśmy żyli przez niego. 10. Na tym polega miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że on nas umiłował i posłał swego Syna, aby był przebłaganiem za nasze grzechy.

Hebr. 9:26 Bo inaczej musiałby cierpieć wiele razy od początku świata. Lecz teraz na końcu wieków pojawił się raz dla zgładzenia grzechu przez ofiarowanie samego siebie.

Przebaczenie: Kol. 2:13; Rzym. 8:32-33

Chrystus na krzyżu umarł aby Bóg przebaczył wszystkie grzechy, przeszłe, teraźniejsze i przyszłe poprzez ich całkowite i skuteczne wymazanie; Bóg nie przypomina sobie tych grzechów, aby obciążyć zbawionych stąd nie wspomina nawet tych najcięższych.
Przebaczenie dotyczy wszystkich grzechów, stąd jego skuteczność jest całkowita. Jest to podstawa usprawiedliwienia, które oparte jest o całkowitą niewinność grzesznika, w którego miejsce został ukrzyżowany Chrystus.


Kol. 2:13 I was, gdy byliście umarłymi w grzechach i w nieobrzezaniu waszego ciała, razem z nim ożywił, przebaczając wam wszystkie grzechy;

Rzym. 8:32-33 32. On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale wydał go za nas wszystkich, jakże nie miałby z nim darować nam wszystkiego? 33. Któż będzie oskarżał wybranych Bożych? Bóg jest tym, który usprawiedliwia.

Pojednanie: Rzym. 5:10-11

Pojednanie – odnosi się do roli mediatora, gdzie Chrystus, wcielony Bóg reprezentuje wybraną ludzkość, prowadząc do zjednoczenia z Bogiem; Bóg jest reprezentantem obu stron konfliktu.
Bóg nie gniewa się na grzesznika, ponieważ Jego wymagania zostały spełnione, sprawiedliwości stało się zadość. Śmierć Chrystusa zadośćuczyniła Bogu, życie Chrystusa skutkuje ocaleniem wszystkich pojednanych.

Rzym. 5:10-11 10. Jeśli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć jego Syna, tym bardziej, będąc pojednani, będziemy ocaleni przez jego życie. 11. A nie tylko to, ale też chlubimy się Bogiem przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, przez którego teraz otrzymaliśmy pojednanie.

Oczyszczenie: Kol. 1:22; Hebr. 1:3

Chrystus na krzyżu umarł oczyszczając swój lud całkowicie i skutecznie czyniąc wybranych w pełni uświęconymi w nowej, odrodzonej naturze, dzięki Jego zasłudze przedstawiając ich jako akceptowalnych w oczach Bożych. Dzięki śmierci Pana, Bóg widzi grzeszników jako nieskalanych i nienagannych.

Kol. 1:22 W jego doczesnym ciele przez śmierć, aby was przedstawić jako świętych, nieskalanych i nienagannych przed swoim obliczem;

Hebr. 1:3 Który, będąc blaskiem jego chwały i wyrazem jego istoty i podtrzymując wszystko słowem swojej mocy, dokonawszy oczyszczenia z naszych grzechów przez samego siebie, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach;

Źródło przedruku (fragmenty): „Skuteczność krzyża Chrystusa” 
Reformowany Kościół Protestancki 
https://www.reformowani.info/skutecznosc-krzyza-chrystusa/

* * *
»Krzyż Chrystusa«

Bóg powołując nas skutecznie zmienia serca, zatem to On jest źródłem naszych dobrych uczynków, choć jeszcze nieudolnych to jednak ciągle i konsekwentnie naśladujących Chrystusa. Bóg uzdolnił nas do dobrych uczynków za pomocą konkretnego instrumentu. Tym instrumentem był krzyż Chrystusa – jedyna podstawa i źródło gorliwości w dobrych uczynkach wszystkich, za których Chrystus oddał życie. To objawia nam także, że jest grupa ludzi, za których Chrystus nie oddał życia i ci nie mogą pełnić dobrych uczynków. A Ewangelia – dobra nowina głoszona przez kaznodziejów, skutecznie wykorzystana przez Ducha w powołaniu wybranych owiec ku odrodzeniu, ku udzieleniu wiary, ku usprawiedliwieniu, adopcji i wreszcie ku uświęceniu mówi nam o krzyżu jako źródle uświęcenia. Ewangelia mówi nam o krzyżu Bracia! Krzyż jest centralnym punktem i mocą Ewangelii.

1 Kor. 1:18 Mowa o krzyżu bowiem jest głupstwem dla tych, którzy giną, ale dla nas, którzy jesteśmy zbawieni, jest mocą Boga.

To na krzyżu, miejscu cierpienia i przekleństwa, znosząc Boży gniew Chrystus Jezus wypracował dla nas, dla swego ludu prawo i zdolność czynienia dobrych uczynków. Zdobycie dla nas prawa do życia w uświęceniu, to znaczy życia w dobrych uczynkach, kosztowało Boga drogo. Ceną było życie Jego własnego Syna. Pomyślmy o tym! Oto moc Boża!

Tyt 2:14 [Jezus Chrystus] Który wydał samego siebie za nas, aby nas wykupić od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud na własność, gorliwy w spełnianiu dobrych uczynków.

Bez krzyża jesteśmy niczym. Bez krzyża nie mamy prawa ani zdolności pełnić dobrych uczynków, ponieważ nie ma żadnego źródła tych uczynków. Utraciliśmy to prawo i zdolność wraz z upadkiem Adama, tak że każdy człowiek z natury zasługuje jedynie na to, by służyć szatanowi w okrutnej pracy niewolniczego grzeszenia.
[…]

Uzdolnienie do naśladownictwa
Dzieło krzyża nie kończy się na usprawiedliwieniu, pojednaniu i przebaczeniu win ani na zdobyciu dla nas prawa do życia, tego uczą antynomianie. Dzieło krzyża umiłowani ma nieograniczony wpływ a jego skuteczności nie sposób przecenić także w uświęceniu.

Moc krzyża
Przez moc krzyża i Ewangelii, dzięki zasługom Chrystusa, Bóg zmiękcza serca, daje oczy do widzenia, daje uszy do słuchania, zamienia serce kamienne na mięsiste każdemu z nas!

Ezech. 11:19-20 19. I dam im jedno serce, i włożę nowego ducha w wasze wnętrze; usunę z ich ciała serce kamienne, a dam im serce mięsiste; 20. Aby postępowali według moich ustaw i strzegli moich sądów oraz czynili je. I będą moim ludem, a ja będę ich Bogiem.

Ta sama moc, która pojednała nas z Bogiem przez krew Chrystusa działa również w głębinach odrodzonych serc. Pracuje stale aby odnawiać utracony przez upadek - Boży obraz. Odrodzeni nieustannie przyodziewamy się w naszym umyśle w nowego człowieka, który się odnawia w poznaniu na obraz Tego, który go stworzył. (Kol. 3:10). Bóg tworząc w nas nowego człowieka uzdolnił go do odnowienia się na Boży obraz, wszystko przez Słowo Boże, które daje nam poznanie Boga.

Moc Ducha
Nie jest to jednak odnowienie dokonujące się mocą ludzkiej determinacji ani owoc naturalnych zdolności odrodzonego człowieka. Jakichże zdolności? Nie mamy żadnych w sobie samych! Tak jak życie nie może istnieć bez tchnienia, tak nowe stworzenie nie może wzrastać bez nieustannego działania Ducha Chrystusowego. Ten sam Duch, który wzbudził nas z duchowej śmierci, podtrzymuje również każdy przejaw duchowego życia, nieustannie rozniecając święte pragnienia, posłuszeństwo oraz gorliwość ku dobrym uczynkom. Odkupiony nie jest więc pozostawiony samemu sobie, jak żeglarz zdany na kaprys burzliwego morza, lecz dzień po dniu umacniany jest niewidzialną, lecz wszechpotężną ręką Boga. Dlatego całe nasze uświęcenie, od pierwszego poruszenia serca aż po każdy kolejny krok posłuszeństwa, pozostaje triumfem łaski Chrystusa działającej w swoim ludzie. Opisując cud Bożego uzdolnienia święci twórcy Katechizmu Westminsterskiego napisali:
„Zdolność wierzących do czynienia dobrych uczynków nie wynika z nich samych, lecz pochodzi jedynie z Ducha Chrystusowego. Jednakże oprócz łask, które przyjmują od Niego na początku, potrzebują również i potem ciągłego Jego wpływu, aby chcieli i mogli pełnić uczynki, które się Jemu podobają. Nie oznacza to, że bez tego szczególnego wpływu mogliby bezkarnie zaniedbywać swoje obowiązki, ponieważ muszą okazywać pilność w pobudzaniu do działania łaski Bożej, która jest w nich.”

Wiedząc zatem, że chociaż nasz zewnętrzny człowiek niszczeje, to jednak [dzięki Bogu] ten wewnętrzny odnawia się z dnia na dzień (2 Kor. 4:16); możemy być jedynie wdzięczni Bogu za to, że miłosiernie, dzięki krzyżowi Chrystusa, zachowuje w nas obraz Boży i uzdalnia do naśladowania Chrystusa.

Źródło przedruku (fragmenty): „Wybrani do naśladowania, część 1”
Reformowany Kościół Protestancki
https://www.reformowani.info/wybrani-do-nasladowania-czesc-1/


Polecane z biblioteczki blogów:
»Nauczanie o krzyżu Chrystusa … (4)«
https://ewangeliczne-zaglebie.blogspot.com/2025/09/nauczanie-o-krzyzu-chrystusa-4.html

»Nauczanie o krzyżu Chrystusa … (3)«
https://oczekujacchrystusa.blogspot.com/2025/05/nauczanie-o-krzyzu-chrystusa-3.html

»Nauczanie o krzyżu Chrystusa … (2)«
https://oczekujacchrystusa.blogspot.com/2024/08/nauczanie-o-krzyzu-chrystusa-2.html

»Nauczanie o krzyżu Chrystusa … (1)«
https://oczekujacchrystusa.blogspot.com/2024/07/nauczanie-o-krzyzu-chrystusa-1.html

»Ewangelia Krzyża«
https://ewangeliczne-zaglebie.blogspot.com/2026/04/ewangelia-krzyza.html

»Z cyklu: Pytania do ciebie … (4)
Czym dla twojego życia jest wydarzenie na Golgocie ?«
https://ewangeliczne-zaglebie.blogspot.com/2025/08/z-cyklu-pytania-do-ciebie-4.html

»Wierność Słowu Bożemu - Waldensi«
https://ewangeliczne-zaglebie.blogspot.com/2026/05/wiernosc-sowu-bozemu-waldensi.html

=> Prawda tylko w Słowie Bożym / PRZECZYTAJ i SPRAWDŹ !
Traktat ewangelizacyjny …
https://ewangeliczne-zaglebie.blogspot.com/2025/08/traktat-ewangelizacyjny.html

=> „za pięć minut dwunasta” - WERSJA dla osób w sytuacji wyjątkowej …
https://ewangeliczne-zaglebie.blogspot.com/2025/08/za-piec-minut-dwunasta-wersja-dla-osob.html


Ewangeliczne Zagłębie
Biblia dla Zagłębia
Tel.: 695 268 337 

 

21 maja 2026

Wierność Słowu Bożemu - Waldensi

 
 
Waldensi – misjonarze średniowiecznej Europy


Do napisania artykułu o waldensach zabierałem się już kilkakrotnie. Gromadziłem powoli teksty źródłowe, które miały dostarczyć mi stosownych informacji, ale kiedy odkryłem Historię Waldensów[1] szkockiego historyka kościoła imieniem James Aitken Wylie (1808-1890), który odwiedził Piemont we Włoszech w latach 50-tych XIX wieku, postanowiłem, że zanim napiszę artykuł, muszę odwiedzić tę miejscowość, gdzie żyli i nadal żyją waldensi. Okazja taka nadarzyła się w kwietniu 2011 roku, kiedy wraz z żoną i naszymi przyjaciółmi ze Szwajcarii mogliśmy spędzić kilka dni w dolinach zamieszkałych przez waldensów.
Obecnie głównym miastem waldensów jest Torre de Pellice, około 40 km na południowy zachód od Turynu. Tutaj ma swoją siedzibę Synod Kościoła Waldensów, jak również muzeum pokazujące historię ich życia i prześladowań. Kościół prowadzi też pensjonat, gdzie można przenocować. Ponadto w Torre de Pellice ma siedzibę włoski oddział Misji OM oraz Armii Zbawienia.
Torre de Pellice jest usytuowane w miejscu, gdzie rozchodzą się głębokie doliny wśród gór sięgających do 3000 metrów. Na początku kwietnia były one jeszcze pokryte bielusieńkimi czapami topniejącego śniegu, zasilające strumienie z pieniącą się wodą, spadającą w dół licznymi wodospadami. A nad tym wszystkim błękit nieba. Krajobrazy po prostu bajkowe. I w takiej bajecznej scenerii miały kiedyś miejsce najbardziej potworne prześladowania chrześcijan, jakie zanotowały kroniki historii. Nie wszędzie udało nam się dojechać. Z powodu lawin skalnych zamknięta była droga do wioski Balziglia, upamiętniającej cudowne przetrwanie kilkusetosobowej grupy waldensów w zimie roku 1688/89.

Pochodzenie waldensów
Historia waldensów jest niesłychanie bogata. Według niektórych historyków, w tym i Wyliego, na którego będę się często powoływał, ruch waldensów był kontynuacją kościoła apostolskiego, zachowującego kluczowe elementy wiary i dyscypliny pierwotnej społeczności chrześcijańskiej.
Mieszkając w odległych dolinach Alp Koptyjskich, pielęgnowali wiarę przekazaną przez pierwotny kościół, nie poddając się skażeniu doktrynalnemu, które rozlewało się na świat z papieskiego Rzymu. Ich spokój skończył się w momencie, gdy papieże postanowili dokonać eksterminacji wszystkich ludzi, a nawet narodów, które nie chciały być im podległe albo ośmielały się krytykować ich postawę i nauczanie. Od czasu ustanowienia Inkwizycji na początku XIII wieku do końca XVII wieku przeciwko waldensom zorganizowano ponad 30 zbrojnych krucjat.[2]

Peter Waldo 
Ważną postacią dla ruchu waldensów, powszechnie uważaną za założyciela, był bogaty kupiec z Lyonu, Peter Valdo, który około roku 1170 na skutek doświadczenia religijnego, podczas słuchania pieśni na kanwie historii z Nowego Testamentu śpiewanych przez wędrownego trubadura, postanowił rozdać swój majątek ubogim i wieść życie podróżującego po świecie ewangelisty, zachęcając do podobnego stylu życia innych. Aby uzdolnić ubogich do głoszenia ewangelii, zlecił przetłumaczenie Nowego Testamentu na język, którym mówiono w Lyonie i okolicy. Przekład ten został ukończony około roku 1180. Do naszych czasów zachowało się sześć kopii tego Nowego Testamentu. Jak pisze Wylie: „były to małe, poręczne książki, kontrastujące z opasłymi księgami łacińskiej Vulgaty, pisanymi pozłacanymi literami, bogato ilustrowanymi rycinami, z okładkami ozdobionymi kamieniami szlachetnymi, a które swoimi rozmiarami i zdobieniami służyły raczej temu, aby były podziwiane, a nie czytane przez ludzi.”[3] Przekład ten był wcześniejszy niż tłumaczenia na niemiecki, angielski, hiszpański, włoski czy francuski; używany przez waldensów mieszkających po stronie francuskiej, jak i włoskiej. Waldo wierzył w moc Słowa Bożego. Najpierw sprawił, aby było ono przetłumaczone na język powszechnie stosowany, a następnie zachęcał swoich naśladowców, aby głosili je po całej Europie, czym naraził się duchowieństwu katolickiemu, które uważało, że Słowo Boże może być głoszone tylko przez duchownych autoryzowanych przez kościół.
Według jednego z raportów z postępowania inkwizycyjnego znalezionych w archiwach kościelnych w Carcassonne we Francji, ruch znany pod nazwą „Biedaków z Lyon” został zapoczątkowany około roku 1170. Dokument ten wymienia człowieka imieniem Waldo, który był bogatym kupcem, ale wyrzekł się całego swego bogactwa … żył w ubóstwie i ewangelicznej czystości jak apostołowie. Wspomniany raport szyderczo mówi, że Waldo „czytał Słowo Boże bardzo często, nie rozumiejąc jego treści. Tak wezbrała w nim pycha, że zaczął uzurpować sobie prerogatywy Apostołów, zakładając, że wolno mu głosić ewangelię na ulicach, gdzie pozyskał wielu uczniów, po czym angażował ich, zarówno mężczyzn, jak i kobiety, wysyłając ich dalej, aby również głosili”.
Z przytoczonego fragmentu widać, że osobom, które poznają Biblię i składają świadectwo o jej treści bez upoważnienia Kościoła hierarchicznego, przypisywano wtedy pychę i brak właściwego zrozumienia prawd wiary. 
Dostęp do Pisma Świętego w języku powszechnie używanym stał się siłą waldensów, którzy budowali swą wiarę na skale Słowa, a nie na piasku ludzkich wymysłów. Waldensi nie zatrzymywali światła ewangelii tylko dla siebie, ale roznosili je po rozległych obszarach Europy. Sam Waldo zmarł około roku 1217 na terenie Bohemii (Czech)[4], co świadczy o jego służbie misyjnej daleko poza granicami Francji, skąd musiał uciekać, gdyż w 1215 roku został obłożony papieską ekskomuniką.

Szlachetna lekcja
Zdaniem niektórych historyków, najstarszy spis nauk waldensów znajdujemy w poemacie z XI wieku : La Nobla Leyczon (Szlachetna lekcja)[5]. Inni umieszczają go w XIV wieku. Lekcja ta świadczy o tym, że kardynalną prawdą wyznawaną przez waldensów była zastępcza śmierć Chrystusa i ułaskawienie na podstawie Jego sprawiedliwości. Lekcja mówi też, że waldensi wyznawali wiarę w Trójjedynego Boga, upadek człowieka, wcielenie Syna Bożego, ważność dekalogu, potrzebę Bożej łaski w czynieniu dobrych uczynków, konieczność uświęcenia, ustanowienie służb, zmartwychwstanie ciała i wieczną błogość nieba.[6]
Waldensi znani byli z nienagannego moralnie postępowania, co stało się treścią złośliwych wypowiedzeń ze strony ich wrogów. „Szlachetna lekcja” zawiera taki fragment:
„Jeśli jest człowiek, który pragnie miłować Boga i bać się Jezusa Chrystusa, który nie oczernia bliźnich, nie bluźni, nie przeklina, nie kłamie, nie cudzołoży, nie zabija, nie kradnie, nie mści się na swoich wrogach, to mówią o nim, że jest waldensem, i że godzien jest śmierci.”[7]
Niektóre elementy nauki waldensów z XIII i XIV wieku zrekonstruowano w oparciu o zachowane raporty z ich przesłuchań przez inkwizytorów. Początkowo wzywali do powrotu do „ewangelicznego ubóstwa” i prawa do głoszenia ewangelii przez wszystkich. Domagali się reform w kościele i krytykowali zbytek wyższego duchowieństwa. Jednak ekskomunikowani w 1184 i 1215 odrzucili autorytet papieża. Wypędzeni z Lyonu w 1184 roku schronili się w dolinach alpejskich. Wkrótce ich nauki były przyjmowane w Piemoncie i Lombardii po stronie włoskiej.


Nauka waldensów
Ich nauka rozwijała się przez studiowanie Biblii i bolesne kontakty z katolicyzmem, a ostateczny kształt otrzymała na Synodzie w Chanforan w 1532 roku, o którym piszę później.
Waldensi głosili między innymi, że podstawą wiary jest wyłącznie Biblia, że wszyscy powinni ją czytać, a każdy mężczyzna czy kobieta, znający Słowo Boże, może być kaznodzieją. Uważali, że nabożeństwa mają być prowadzone w języku powszechnie używanym. Głosili, że wiara jest darem od Boga, msza katolicka nie ma żadnej wartości, odpusty są oszustwem, czyściec zaś jest wymysłem chciwych pieniędzy kapłanów i wszystkie działania dla „spokoju dusz zmarłych” są zbędne. Uważali, że Jezus jest jedynym pośrednikiem między Bogiem i ludźmi. Świętych należy naśladować, ale nie wolno ich czcić, gdyż cześć należy się jedynie Bogu; wszystko inne jest bałwochwalstwem. Traktowali Kościół rzymskokatolicki jako ten, który sprzeniewierzył się tradycji apostolskiej i nie ma żadnej władzy od Boga. Jedynymi sakramentami są chrzest i Wieczerza Pańska. Chrzest nieświadomego dziecka nie ma znaczenia.[8]
Nauka waldensów była śmiałym wyzwaniem dla papiestwa, zatem nie musimy się dziwić, że podjęło ono zdecydowaną walkę przeciwko nim i ich wpływom na Europę.

Organizacja kościoła
Kościół z alpejskich dolin w swojej prostocie i organizacji może być traktowany jako odbicie Kościoła z pierwszych wieków. Cały obszar zamieszkały przez waldensów był podzielony na zbory, w których pastor prowadził wiernych do żywych wód Słowa Bożego. Jego zadanie polegało na głoszeniu Słowa, udzielaniu sakramentów, odwiedzaniu chorych, prowadzeniu katechezy młodzieży. W zarządzaniu zborem pomagała mu rada złożona ze świeckich. Synod całego kościoła spotykał się raz w roku. Składał się on ze wszystkich pastorów nazywanych barba oraz takiej samej liczby osób świeckich. Najczęstszym miejscem obrad były otoczone wysokimi szczytami odległe miejsca na końcu doliny Angrogna. Czasem w spotkaniu brało udział około150 pastorów i tyle samo świeckich. Spotkaniu przewodniczył wybrany z tego grona moderator, jako że urzędy i stanowiska wynoszące jedne nad drugich nie były wśród nich znane. Omawiano sprawy kościoła, stan duchowy wiernych, wznoszono własnymi słowami modlitwy i dziękczynienia do Boga. Spotkania odbywały się na otwartej przestrzeni, na porośniętych trawą stokach, a powagi zgromadzeniu nie dodawały wielobarwne szaty duchowieństwa i złocone dekoracje komnat, ale ośnieżone szczyty Alp.

Przygotowanie do służby
Podstawą nauczania młodzieży prawd o Bogu było Pismo Święte. Od tych, którzy chcieli się poświęcić w przyszłości służbie głoszenia Słowa, wymagano nie tylko studiowania Pisma, ale uczenia się na pamięć ewangelii i listów apostolskich, aby umieć je dokładnie cytować. 
 

Szkoła biblijna, gdzie uczono się tekstów biblijnych, znajdowała się na końcu doliny Angrogna, w Pra del Torno. Jeszcze do połowy XX wieku do tego miejsca prowadziła tylko wąska ścieżka, gdyż wąwóz Roccaglia nie pozwalał na szerszą drogę. Z tego względu miejsce to było wybrane na lokalizację szkoły, jak również schronienie w okresach prześladowań. Dzisiaj można tam dojechać samochodem i spotkać się ze światem, gdzie czas zatrzymał się kilkaset lat temu.
Wszystkie domy w Pra del Torno są zbudowane z kamienia; nawet dachy pokryto kamieniem. W jednym z pomieszczeń szkoły znajduje się duży, okrągły, kamienny stół, na którym leży Biblia Olivetana, o której piszę w dalszej części. Kiedyś przy tym stole uczyli się kandydaci na barbe, czyli na duchowych pasterzy dla lokalnych zborów. W języku lokalnym barbe znaczyło wujek, w odróżnieniu do duchownych katolickich, domagających się tytułowania ich ojcami. Barbe, zanim mogli rozpocząć służbę w zborze lokalnym, musieli przez co najmniej trzy lata wykonywać pracę misyjną, wędrując ustalonymi trasami po Europie jako kupcy, a jednocześnie jako ewangeliści i pastorzy zborów założonych przez siebie bądź innych barbe. Aby jednak zostać barbe, musieli najpierw skończyć szkołę biblijną, gdzie przez pierwsze dwa lata uczyli się na pamięć ewangelii i listów apostolskich, a potem przez następne dwa, od doświadczonych barbe, sztuki prowadzenia rozmów z różnymi ludźmi, aby ostatecznie podjąć temat zbawienia i ewangelii. Po takiej edukacji rozpoczynali służbę asystenta u boku doświadczonego barbe, wędrując z nim po różnych krajach, by uczyć się głosić ewangelię i poznać założone przez waldensów zbory. Po dwóch latach asystowania mogli podejmować samodzielne działania. Częścią szkolenia było również przepisywanie Nowego Testamentu albo jego fragmentów, jako że były to czasy przed wynalezieniem druku. 
 

Służba misyjna 
Waldensi docierali z ewangelią do różnych miejsc w Europie, co widać na załączonej mapie, pokazującej, gdzie odbyły się przeciw nim procesy inkwizycyjne. Docierali do Szwajcarii, Bawarii, Turyngii, Brandenburgii, Austrii, Bohemii (Czech), na Śląsk i Pomorze, do Polski, Holandii, Hiszpanii, Francji i Włoch. Zakres ich oddziaływania był, jak na tamte czasy, olbrzymi. Mimo prześladowań kontynuowali służbę niesienia światła ewangelii do pogrążonej w mrokach Europy.

Niebezpieczeństwa – inkwizycja
Nie trzeba dodawać, że posiadanie Pisma Świętego podczas wędrowania po Europie narażało waldensów na wielkie ryzyko. Każda rewizja towaru mogła doprowadzić do ujawnienia Biblii, a to oznaczało wyrok spalenia na stosie, gdyż na mocy postanowienia Soboru w Tuluzie w roku 1229 Biblia została umieszczona w indeksie ksiąg zakazanych. Za jej posiadanie i rozpowszechnianie groził wyrok śmierci. Kilkanaście lat wcześniej, bo w roku 1215, IV Sobór Laterański ustanowił inkwizycję episkopalną, to znaczy, że każdy biskup miał podejmować działania w celu wykrycia występowania herezji w jego diecezji, aby ją zniszczyć[9]. Na tym samym Soborze Kościół katolicki przyjął naukę o transsubstancjacji jako oficjalną doktrynę. Kto jej nie uznawał, stawał się automatycznie heretykiem ściganym przez inkwizycje episkopalne.


Początki inkwizycji
Waldensów wyruszających w świat czekało wiele niebezpieczeństw przygotowanych z inicjatywy papiestwa. Mimo to docierali z ewangelią aż na ziemie czeskie i śląskie. W roku 1315 w Świdnicy spalono na stosie przeszło 50 waldensów[10]. Około roku 1392 w Szczecinie odbył się proces przeciwko 400 członkom tego ugrupowania.[11]
W XIV wieku głównym ruchem zwalczanym przez inkwizycję byli waldensi, których skupiska znajdowały się przede wszystkim w Alpach francuskich i w Piemoncie, a nadto w Austrii, Czechach, na Śląsku oraz we wschodnich Niemczech. Ich obecność była prawdopodobnie głównym powodem rozszerzania działalności inkwizycji na wschodnią Europę. Początkowo procesy wytaczane im w tej części Europy były dziełem inkwizycji biskupiej (w Austrii ok. 1266 i 1311–15, na Śląsku w 1315), jednak w 1318 papież Jan XXII mianował papieskich inkwizytorów dla Czech i Polski. W latach 30-tych i 40-tych XIV wieku praski inkwizytor Gallus z Neuhaus prowadził zakrojone na dużą skalę śledztwo przeciwko waldensom, które mogło objąć nawet kilka tysięcy osób. Z kolei przełom XIV i XV wieku to okres wzmożonych represji przeciw nim w Brandenburgii, na Pomorzu, w Turyngii, Austrii, Czechach i na Węgrzech. W ciągu kilkunastu lat kilka tysięcy waldensów stanęło przed inkwizytorami: Piotrem Zwickerem, Marcinem z Ambergu i Henrykiem Angermeierem. Ich działalność doprowadziła do załamania potęgi waldensów w Europie Wschodniej, jednak procesy przeciwko nim w tej części Europy zdarzały się jeszcze w drugiej połowie XV wieku.[12]

Prześladowania
Niebezpieczeństwa groziły nie tylko tym, którzy służyli jako misjonarze. Historycy wyliczyli, że przeciwko waldensom, zamieszkującym doliny Alp Koptyjskich rozciągających się pomiędzy Grenoble we Francji a Turynem po stronie włoskiej, podjęto ponad trzydzieści razy brutalne prześladowania w celu ich wytępienia bądź zmuszenia do przejścia na katolicyzm. Czasami prześladowanym dobrodusznie dawano możliwość wyboru: albo msza, albo śmierć. Waldensi na ogół wybierali śmierć. Mszę traktowali jako bluźnierstwo wobec doskonałej ofiary Jezusa złożonej na krzyżu.
Najgorsze prześladowania dotknęły waldensów w latach 1400, 1487, 1561, 1655, 1685.

Jedno z pierwszych prześladowań spadło na waldensów około roku 1332 za sprawą papieża Jana XXII, który postanowił zrealizować wcześniejsze postanowienia Innocentego III z Soboru Laterańskiego w 1215 i nakazał inkwizytorom wytępić heretyków z piemonckich dolin Lucerny i Perosy.
W roku 1352 papież Klement VI nakazał biskupowi Embrum, któremu wysłał do pomocy franciszkańskiego mnicha i inkwizytora, oczyszczenie z herezji regionów sąsiadujących z jego diecezją. Świeccy władcy tych terenów oraz władze miast były wezwane do udzielenia pomocy w tych działaniach. Papież w swoich nakazach nie ograniczył się do terytorium Piemontu. Ponaglił delfina, Karola Francuskiego, jak również Ludwika, króla Neapolu, aby wyśledzili i ukarali wszystkich poddanych, którzy odeszli od wiary katolickiej.
Na szczęście gorliwość papieży w eksterminacji heretyków nie zawsze była podzielana przez władców świeckich, na których terytoriach żyli, gdyż należeli oni do najbardziej przedsiębiorczych i spokojnych poddanych. Z jednej strony chcieli być posłuszni poleceniom papieża, ale z drugiej – czuli naturalną odrazę do poniesienia strat, jakim byłoby wymordowanie kwiatu społeczeństwa. Ponadto książęta, często zajęci wojnami między sobą, nie byli zainteresowani prowadzeniem wojen na rzecz papieża.
Prześladowania wobec waldensów nie ustały nawet w okresie schizmy papieskiej, kiedy to w latach 1378-1417 było najpierw dwóch, a potem trzech papieży, którzy nie tylko miotali klątwami na siebie nawzajem, ale nadal z wielką gorliwością wydawali bulle wzywające do walki z heretykami. Jeden z inkwizytorów papieskich imieniem Borelli uprowadził około 150 mężczyzn, ponadto kobiety, dziewczęta, a nawet dzieci i spalił ich żywcem w Grenoble[13].


Rzeź w Boże Narodzenie roku 1400
Wielka tragedia dotknęła waldensów w dolinie Pragelas pod koniec roku 1400. Nadeszły święta Bożego Narodzenia i mieszkańcy tej doliny nie spodziewali się już żadnego ataku ze względu na śniegi, które broniły do nich dostępu. Nie docenili morderczych zamysłów swego prześladowcy Borelliego, który wtargnął do ich doliny na czele armii, z myślą dokonania całkowitej zagłady jej mieszkańców. Zaskoczeni atakiem uciekali w góry, niosąc ze sobą niemowlęta, dzieci, starców i chorych, nie chcąc nikogo zostawiać na pastwę prześladowców. Ci, których dopadli żołnierze, byli brutalnie mordowani. Główna część uciekinierów wspinała się w kierunku przełęczy Macel, aby przedostać się do doliny San Martino. Tam zastała ich mroźna noc, której większość nie przeżyła. W objęciach zamarzniętych matek zamarzło ponad pięćdziesiąt niemowląt.

Krucjata roku 1488
W roku 1484 na tron papieski wstąpił Innocenty VIII, wzorując się na swoim imienniku Innocentym III, który w roku 1209 ogłosił krucjatę przeciwko albigensom i doprowadził do ich wytępienia we Francji, w roku 1487 podjął działania mające na celu wytępienie waldensów, wydając stosowną bullę określającą heretykami tych, których przeznaczył na rzeź. Ludziom tym nie zarzuca się bezprawia, nieuczciwości czy zbrodni; ich grzech polegał na tym, że nie byli poddanymi biskupa Rzymu i nie oddawali czci Bogu tak, jak czynił to Innocenty VIII. Pisał w bulli, że ta „obrzydliwa sekta złośliwych wrzodów, która wiedzie życie w udawanej świętości, jeśli nie wróci do Kościoła [katolickiego], zostanie zmiażdżona jak jadowite węże.”[14]
Dla wypełnienia tej bulli papież wyznaczył Alberta Cataneo, swego legata, powierzając mu wszelkie stosowne pełnomocnictwa oraz pisma do wszystkich książąt i zwierzchności, w których dominiach mieszkali waldensi. Papież wzywał Karola III, króla Francji, oraz Karola II, księcia Savoy, do udzielenia wszelkiej pomocy zbrojnej potrzebnej do wykonania postanowień bulli. Ponadto Innocenty VIII zapraszał wszystkich katolików do wzięcia na siebie krzyża przeciwko heretykom i, aby zachęcić do tego pobożnego dzieła, „zwalniał ich od wszelkich kar i zobowiązań nałożonych przez Kościół; zwalniał uczestników krucjaty od wypełnienia wszelkich przysiąg, nadawał im prawo własności wszelkich majątków, które nabyli nielegalnie oraz odpuszczał im wszystkie grzechy włącznie z tymi, które mogliby popełnić w związku z zabijaniem heretyków. Bulla anulowała wszelkie kontrakty podpisane przez katolików z waldensami, których wzywała do opuszczenia swoich domostw, zabraniała komukolwiek udzielania im pomocy i upoważniała uczestników krucjaty do przejmowania na własność ich majątków.”
Król Francji wraz z księciem Savoy przystali na wezwanie Watykanu. W pośpiechu zorganizowali armię ludzi gotowych walczyć w tej świętej sprawie. Wkrótce liczna armia wyruszyła w góry, aby oczyścić je z heretyków. Wraz z armią, liczącą 18,000 żołnierzy, podążała wielka rzesza ochotników „żądnych przygód nierobów i włóczęgów, ambitnych fanatyków, bezwzględnych rabusiów, bezlitosnych zamachowców, zgromadzonych ze wszystkich stron Italii.”[15]
Przygotowania do krucjaty trwały do czerwca 1488 roku. Jedna część armii, oddział piemoncki, dowodzony przez legata papieskiego Cataneo, skierował się do dolin od strony włoskiej. Druga część, oddział francuski, na czele z lordem La Palu, wyruszyła od północy, aby zaatakować waldensów zamieszkałych w Delfinacie. Dwie armie zbliżały się do dolin, w których od wieków świeciło światło ewangelii, z zamiarem zgaszenia go raz na zawsze. Obie armie miały się ostatecznie spotkać w dolinie Angrogna, aby tam zadać ostateczny cios.
Lord La Palu wraz ze swoimi żołnierzami wszedł do doliny Loyse. Jej mieszkańcy na widok zbliżającego się wojska rozpoczęli ucieczkę. Niosąc starszych i dzieci oraz pośpiesznie zebraną żywność, pędząc swoje stada przed sobą, rozpoczęli wspinaczkę stokiem Mount Pelvoux, wznoszącym się ponad 2000 metrów ponad dolinę. Ci, którzy zostali złapani, byli natychmiast zabijani. W połowie drogi w górę znajdowała się olbrzymia jaskinia o nazwie Aigue-Froid. Przed wejściem do niej była skalna półka, a pod nią urwisko, które trzeba pokonać, aby dotrzeć do jaskini. Waldensi schronili się tutaj. Kobiety, dzieci i starców umieszczono w jaskini, podczas gdy mężczyźni mieli bronić do niej dojścia. Jednak La Palu kazał żołnierzom spuścić się na linach od góry, co zupełnie zaskoczyło obrońców, którzy zostali łatwo pokonani. Żołnierze La Palu zdobyli wejście do jaskini, podczas gdy reszta obrońców schroniła się w środku, aby tam kontynuować obronę. La Palu kazał zebrać wszelkie dostępne drewno i zapalić je przed wejściem. Dym zaczął kłębami wciskać się w głąb jaskini. Uwięzieni w środku mieli dwie możliwości, albo uciec na zewnątrz, gdzie czekała ich śmierć od miecza, albo zostać w środku, gdzie czekała ich śmierć na skutek uduszenia. Większość wybrała śmierć przez uduszenie. Kiedy na koniec zbadano wnętrze jaskini, znaleziono w niej zwłoki 400 niemowląt w objęciach swoich zmarłych matek. Łącznie zginęło tam ponad 3000 waldensów, w tym cała ludność doliny Val Loyse. Z polecenia legata Cataneo majątki zabitych zostały rozdane włóczęgom, którzy towarzyszyli wojsku. Kościół waldensów po francuskiej stronie doliny został zniszczony raz na zawsze.[16]
Straszny cios, jaki spadł na mieszkańców doliny Loyse, spowodował, że mieszkańcy sąsiednich dolin, Argentiere i Fraissiniere, również przeznaczeni na rzeź, postanowili się bronić, budując barykady u wejść do swoich dolin. Żołnierze zrezygnowali z natarcia i poszli do innych dolin, mordując, łupiąc i paląc po drodze wszystkich i wszystko. Przeszli przez góry na stronę włoską do doliny Pragelas. 
 

Kiedy armia francuska pod wodzą La Palu weszła do Pragelas, miejscowa ludność była zajęta żniwami. Widząc nadchodzące wojsko mieszkańcy w panice zostawiali wszystko i uciekali w góry. Tych, których złapano, zabijano. Domy podpalano. Nawet okoliczne jaskinie nie dawały pewnego schronienia. Barbarzyńskich zbrodni popełnionych przez armię francuską na ludności Pragelas trudno opisywać. Po początkowym zaskoczeniu mieszkańcy zaczęli się skutecznie bronić, zadając agresorom ciężkie straty i zmuszając do ucieczki.
Ludność Pragelas została dotknięta tragedią w Boże Narodzenie 1400 roku, a następnie zaatakowana w 1488. Pomimo tych wydarzeń waldensi nadal rozwijali w niej życie zborowe. Do momentu odwołania Edyktu Nantejskiego w 1685 w dolinie Pragelas i w odchodzących z niej dolinach było 11 parafii, 18 kościołów i 64 miejsc, gdzie codziennie rano i wieczorem zgromadzano się po domach na modlitwę i śpiewanie pieśni ku chwale Boga. Stąd ewangelia była niesiona do Francji jeszcze przed XV wiekiem[17], mimo że przeciwnicy robili wszystko, aby zniszczyć tutaj życie duchowe oparte na Piśmie Świętym. 

Działania wojsk od strony włoskiej
Wojskami tymi dowodził legat papieski Cataneo. Nie odniosły one takich „sukcesów” w eksterminacji waldensów, jak oddziały La Palu. Większości mieszkańców udało uciec się w góry, do których dostępu broniły wąwozy i wąskie przejścia, które mogły być bronione przez zaledwie kilka osób. Jeden z oddziałów Cataneo, liczący około 700 żołnierzy, został całkowicie rozbity. Uratował się tylko jeden żołnierz, którego waldensi opatrzyli, nakarmili i odesłali do dowódcy z prośbą, aby zostawił ich w spokoju, ale prośba została zignorowana. Wojska Cataneo nadal penetrowały doliny, niszcząc domostwa tych, którzy uciekli w góry. Jednym z miejsc, gdzie schronili się mieszkańcy, było Pra del Torno na końcu doliny Angrogna. Prowadził tam wąski wąwóz i ścieżka nad kilkusetmetrową przepaścią. Żołnierze wypatrzyli to przejście i postanowili z niego skorzystać. Wydawało się, że zagłada mieszkańców jest nieunikniona, ale stało się coś nieoczekiwanego. Kiedy żołnierze Cataneo weszli do wąwozu, z gór zeszła bardzo gęsta mgła, która sparaliżowała działania wojska.
Waldensi odebrali tę mgłę jako interwencję Opatrzności. W ten sposób Bóg dodał im otuchy i odwagi do walki przeciw wojsku, które utknęło w wąwozie. Wspinając się na skały ponad wąwozem, znanymi sobie ścieżkami, zaczęli zrzucać na żołnierzy olbrzymie głazy, strącające atakujących w przepaść. Niektórzy waldensi zeszli do wąwozu i zaatakowali żołnierzy, zadając im skutecznie ciosy, którzy próbując uciekać, strącali się nawzajem w przepaść.[18]
Działania przeciwko waldensom trwały cały rok. Ich domy były palone, pola dewastowane, wszelkie dobra łupione; wiele osób zginęło w strasznych męczarniach. Jednakże najeźdźcy również ponieśli straty. Spośród 18,000 tysięcy żołnierzy, którzy brali udział w krucjacie, niewielu wróciło do domu. Ich kości zasłały zbocza gór Piemontu. Waldensi prowadzili przeciwko nim działania partyzanckie, często atakując ich kamieniami z góry w wąskich wąwozach. W ten sposób armia Cataneo została doszczętnie rozbita.
Z upływem czasu zmieniło się nastawienie księcia wobec mieszkańców dolin. Wysłał do nich prałata, aby zapewnić ich o swojej dobrej woli i chęci spotkania się z ich przedstawicielami. Do Turynu udało się dwunastu szanowanych członków społeczności, którzy złożyli przed księciem odważne świadectwo swojej wiary. Książę wyznał, że dał się zwieść fałszywym wieściom o nich, pozwalając na krucjatę przeciwko nim. Zażądał też, aby mu pokazano dzieci waldensów. Kiedy sprowadzono dwanaście niemowląt z ich matkami, książę zobaczył zdrowe twarzyczki, z jasnymi oczkami. Widok ten zdziwił go, gdyż mówiono mu, że „dzieci waldensów są potworkami, z jednym okiem na środku czoła, że mają czarne zęby i inne deformacje ciała”[19].
Książę Karol II, wtedy dwudziestoletni, odesłał delegatów waldensów z powrotem do dolin z obietnicą, że nie będą nękani w przyszłości. Za jego życia zbory w dolinach cieszyły się swobodą i odpoczywały przed następnymi falami prześladowań.

Presje i kompromisy
Książę Savoy złożył szczerą obietnicę, że waldensi mają prawo do życia w spokoju, jednak jej spełnienie nie leżało do końca w jego mocy. Miał władzę ku temu, aby nie pozwolić armii, jaką dowodził Cataneo, do prowadzenia krucjat w dolinach. Nie był jednak w stanie ochronić ich przed działaniem inkwizytorów i duchowieństwa katolickiego osiedlającego się w dolinach. Dochodziło do porywania podróżujących jako kupcy waldensów, aby postawić ich przed sądem inkwizycji w Rzymie: „W celu zapewnienia sobie ochrony przed wszelkimi szykanami podczas podróżowania musieli otrzymać od księży, którzy zamieszkali w ich dolinach, zaświadczenie o posłuszeństwie wobec papieża. Aby uzyskać takie zaświadczenie, musieli udać się do katolickiej kaplicy, wyspowiadać w konfesjonale, wziąć udział w mszy oraz dać ochrzcić swoje dzieci przez katolickiego księdza.”[20] Większość tych konwersji była robiona tylko po to, aby móc podróżować w celach handlowych, jednakże postawy kompromisu miały poważny wpływ na życie duchowe waldensów. Potrzebne było przebudzenie, które przyszło wraz z reformacją.


Reformacja
Reformacja oddziaływała już na wiele krajów Europy, zanim wieść o niej dotarła do odległych dolin Piemontu. Kiedy waldensi usłyszeli o reformacji, „byli jak ci, którzy śnią”. W celu poznania prawdy wysłali pastora Martina z doliny Lucerna z misją zbadania sprawy. Powrócił z niej w 1526 roku, przynosząc wieści, że światło starej ewangelii rozbłysło w Niemczech, w Szwajcarii i Francji, i codziennie wzrastała liczba tych, którzy otwarcie wyznawali te same zasady wiary, które były pielęgnowane przez waldensów od niepamiętnych czasów. Na poparcie tego, co mówił, przedłożył księgi, które otrzymał w Niemczech, zawierające poglądy reformatorów.[21]
Z kolei waldensi z północnej strony Alp wysłali w roku 1530 dwóch delegatów do Szwajcarii, którzy przedłożyli przedstawicielom reformacji szwajcarskiej dokument spisany po łacinie, zawierający zasady wiary i dyscypliny kościoła waldensów, prosząc o aprobatę albo korektę.
Przybycie przedstawicieli waldensów wywołało wielką radość reformatorów w Bernie, którzy przyjęli ich jako braci w wierze. Przez wieki Kościół wyznający wiarę apostołów cierpiał prześladowania, a jednak jego członkowie nie zostali do końca spaleni na stosach inkwizycji. Czyż nie było to pocieszeniem dla tych, którzy dopiero wchodzili na drogę prześladowania, zobaczyć tych, którzy je przetrwali? OEcolampadius napisał w październiku 1530 roku do zborów w Prowansji – „Dziękujemy naszemu łaskawemu Ojcu, że powołał was do tak wspaniałej światłości, w tych wiekach, kiedy gęsta ciemność pokryła prawie cały świat pod władaniem antychrysta. Kochamy was jako braci w wierze.” Tylko jeden z delegatów wrócił do Prowansji, drugi został schwytany przez inkwizytorów i spalony na stosie.

Synod w 1532 roku
Dokumenty, które przywiózł, spowodowały dyskusję wśród waldensów czy mają przyjąć zasady reformacji, czy też pozostać przy swojej tradycji, tym bardziej, że reformatorzy zachęcali ich do zmiany pewnych doktryn oraz dyscypliny kościelnej. Większość była za tym, aby przyjąć zasady reformacji. Aby omówić istniejące różnice pomiędzy Kościołem waldensów a reformatorami zwołano synod Kościoła. Miał on miejsce w październiku 1532 roku w dolinie Angrogna, w miejscu zwanym Chanforans. Obrady odbyły się pod otwartym niebem, a miejsce spotkania jest upamiętnione obeliskiem.
W synodzie, oprócz pastorów i delegatów świeckich ze zborów waldensów, wzięli udział przedstawiciele reformatorów ze Szwajcarii: William Farel, Anthony Saunier i Robert Olivetan, a nawet delegaci z Czech.
Synod obradował przez sześć kolejnych dni, podczas których omówiono wszystkie artykuły wiary oraz zredagowano „Krótkie wyznanie wiary”.
Lampa, która powoli przygasała, po tym synodzie rozbłysła na nowo. Waldensi wrócili do szczerej wiary swoich przodków i wyznawali ją z nową gorliwością. Przestali brać udział w mszach w celu uzyskania świadectwa pozwalającego im na handel, podróżowanie i unikanie prześladowania.

Tłumaczenie Biblii na francuski
Synod w Chanforans w 1532 roku podjął uchwałę, aby pokryć koszt przetłumaczenia Biblii na język francuski. Wykonanie tego zadania powierzono Robertowi Olivetanowi, kuzynowi Kalwina, który dokonał przekładu w bardzo szybkim czasie. Biblia została wydrukowana już w roku 1535 w Neuchatel. Jego przekład jest nazywany Biblią Olivetańską.
Cały koszt druku został pokryty przez waldensów, którzy zebrali na ten cel 1500 złotych koron. W ten sposób waldensi, którzy przez wieki przepisywali fragmenty Słowa Bożego, jakie mieli w swoim języku i roznosili je po wielu krajach Europy, przyczynili się do przetłumaczenia Biblii na język francuski.[22]


Tłumacz Biblii, Pierre Robert Olivétan
Warto zwrócić uwagę na tłumacza Biblii na francuski. Urodził się około roku 1506, zmarł w 1538, czyli żył tylko 32 lata. Pochodził, podobnie jak jego młodszy o trzy lata kuzyn Kalwin, z północnej Francji. W latach 1526/27 studiował na Wydziale Prawa w Orleanie, skąd musiał uciekać, będąc podejrzany o sprzyjanie herezji. W kwietniu 1528 roku przybył do Strassburga, gdzie rozpoczął przygotowania do tłumaczenia Biblii, ucząc się języków biblijnych: hebrajskiego i greki. W 1531 roku pracował jako nauczyciel w Genf, skąd musiał uciekać, gdyż groziło mu spalenie na stosie za sprzyjanie reformacji. Wraz z Farelem brał udział w synodzie w Chanforan w październiku 1532 roku. Synod ten powierzył mu przetłumaczenie Biblii na francuski. Olivétan miał wtedy 26 lat. Zadanie wykonał w okresie niecałych trzech lat. Biblia była wydana w Neuchatel już w maju w 1535 roku. W 1538 roku wyruszył w podróż do Włoch, gdzie zmarł w Ferrarze, w tajemniczych okolicznościach (prawdopodobnie został otruty). [23] Żył krótko, ale jego dzieło przetrwało wieki. Podobnie jak Dawid (Dzieje 13:36), wykonał służbę, którą Pan Bóg dla niego zamierzył w pokoleniu, wśród którego żył.


Kolejne prześladowania
Historycy szacują, że w roku 1555 w dolinach Piemontu mieszkało około 40 tysięcy waldensów, wśród których pracowało 30 pastorów. Kiedy wydawało się, że Kościół ten będzie mógł się swobodnie rozwijać, nastąpił niespodziewany cios.
3 kwietnia roku 1559 Francja, Savoy i Hiszpania podpisały traktat w Cateu-Cambreis, w którym postanowiły wytępić heretyków. 13 lutego wydano edykt zabraniający waldensom słuchania pastorów oraz nakazujący udział w mszy. Za zgodą Filipa, księcia Savoy, nastąpiło wznowienie działań inkwizycyjnych. 
Do doliny Lucerny wkroczyła czterotysięczna armia, a na waldensów spadło kilkanaście lat strasznego terroru. Prześladowania były ponawiane wielokrotnie przez ponad 100 lat, a najgorsze, które skończyły się niemal ich całkowitą eksterminacją, miały miejsce po odwołaniu Edyktu Nantejskiego w 1685 roku. Jednak tej części historii waldensów, po przyjęciu reformacji w roku 1532, chciałbym poświęcić odrębny artykuł.

Podsumowanie
Ruch waldensów pojawił się na europejskiej scenie w momencie, kiedy papiestwo wprowadzało nauki, które stały się kością niezgody w świecie chrześcijańskim. Zamiast głoszenia Słowa Bożego w języku powszechnie używanym przez ludzi, wprowadzono obowiązek udziału w obrzędach odprawianych w niezrozumiałym języku, po łacinie. Więcej, Biblię uznano za księgę zakazaną, a za jej posiadanie groziła śmierć na stosie.
W miejsce wiary w skuteczność doskonałej ofiary krzyża, złożonej raz na zawsze przez bezgrzesznego Jezusa, wprowadzono wiarę w skuteczność ofiar mszy sprawowanych codziennie w tysiącach miejsc przez katolickich kapłanów, (co obowiązuje do dzisiaj – Art. 1128 współczesnego Katechizmu Katolickiego).
W miejsce Jezusa, jako arcykapłana na wieki ustanowionego przez Boga, powołano katolickich kapłanów sprawujących ofiarę mszy. Ostatecznie papież Bonifacy VIII ogłosił w 1302 roku, że rzeczą konieczną do zbawienia jest poddanie się pod zwierzchnictwo biskupa Rzymu.

Wprowadzaniu tych nowych praktyk i nauk, których nie znał pierwotny Kościół, towarzyszyło ustanowienie inkwizycji jednoczącej władze kościelne ze świeckimi w tropieniu i karaniu osób, które nie chciały zaakceptować tych nauk ani poddać się pod władzę papiestwa.

Polaryzacja teologiczna
Wprowadzaniu nowych nauk przez papiestwo towarzyszy silna polaryzacja teologiczna. Z jednej strony mamy małą grupę ludzi, uzbrojoną w Słowo Boże i odwagę do jej głoszenia po całej Europie, a z drugiej, zjednoczone władze kościelne i świeckie, uzbrojone w ludzkie prawa, wraz z wszelkimi środkami najbardziej brutalnej przemocy, aby tropić i zwalczać tych, którzy trzymali się ewangelii.
W tym trudnym dla Europy okresie historii Pan Bóg zachował swoją resztkę, która trwała w naukach głoszonych przez apostołów i nie zatrzymywała ich dla siebie, ale podejmowała działania, aby światło ewangelii nie zgasło w Europie. Pomimo grożących im niebezpieczeństw waldensi byli misjonarzami w średniowiecznej Europie niosącymi ewangelię do różnych narodów. Wielu z nich nigdy nie wróciło z podróży misyjnych. Płonęli na stosach bądź ginęli w inny sposób. Jednak światło ewangelii przetrwało i w pewnym momencie, za sprawą reformatorów, rozbłysło jasnym blaskiem w wielu krajach Europy. Pan Bóg powołał do życia nowe pokolenia świadków, ale to nie znaczy, że odstawił na bok tych, którymi posługiwał się do tej pory. Z kolei przeciwnicy ewangelii podejmowali działania, aby zgasić nie tylko nowe światła, ale również te, które zwalczali od wieków. Waldensów czekały jeszcze straszne prześladowania, ale przetrwali i nadal działają misyjnie nie tylko we Włoszech, ale również w wielu krajach świata.


Kilka obserwacji o waldensach
Na koniec chcę przytoczyć jeszcze kilka obserwacji o waldensach zebranych przez Dennisa McCalluma:
Główną cechą waldensów, odróżniającą ich od monastycznych idealistów tamtych czasów, było to, że nie skupiali się na swojej pobożności, ale starali się docierać do innych z przesłaniem ewangelii.
Waldo był inny niż większość zwolenników ubóstwa. Jego śluby nie zaprowadziły go do klasztoru i życia w kontemplacji. Był zwykłym obywatelem wśród ubogich i takim postanowił zostać.
Dla Ubogich (z Lyonu) więzi jedności nie leżały w sakramentach, ale w wypełnianiu misji apostolskiej. Charakter chrześcijański przejawiał się w okazywaniu miłości i w troski o innych braci. 
Każdy z nich, starzy czy młodzi, mężczyźni czy kobiety, dniem i nocą nie przestają się uczyć i nauczać innych.
Mimo prześladowań waldensów przybywało w zaskakującym tempie. Ich wzrost wydaje się być rezultatem systematycznego podziemnego uczniostwa i świadectwa:
… mężczyźni i kobiety, wielcy i mali, nie przestają się uczyć i nauczać innych; rzemieślnik, który pracował cały dzień, wieczorem naucza innych albo sam się uczy… Jeśli ktoś uczył się przez siedem dni, już szuka kogoś, kogo mógłby uczyć i pociągnąć za sobą. Jeśli ktoś szuka wymówki, mówiąc, że nie potrafi się uczyć, mówią mu: „Ucz się jednego słowa dziennie, a po roku będziesz znał ich ponad trzysta i zrobisz postępy.”[24]

Jerzy Marcol

[1] J.A.Wylie, The History of the Waldenses,
http://www.reformedreader.org/history/wylie/toc.htm [15-05-2011].
[2] Op.cit.
[3] Op.cit.
[4] A Waldensian Time Line,
http://www.thereformation.info/waldensian_time_line.htm [15-05-2011].
[5] A Waldensian Time Line,op.cit.
[6] J. A.Wylie, The Waldenses-Their Missions and Martyrdoms,
https://www.reformedreader.org/history/wylie/ch02.htm [15-05-2011].
[7] J.A.Wylie, The History of…
[8] Waldensi, http://pl.wikipedia.org/wiki/Waldensi [28-04-2011].
[9] Justo l. Gonzales, The History of Christianity, San Francisco 1948, s. 310.
[10] http://pl.wikipedia.org/wiki/Waldensi [23-04-2011].
[11] http://www.xenos.org/essays/waldframe.htm [23-04-2011].
[12]Inkwizycja, http://pl.wikipedia.org/wiki/Inkwizycja [23-04-2011].
[13] J.A.Wylie, The History of …
[14]Kopia tej bulli znajduje się według Wylliego w University Library of Cambridge. (Hist. Gen. des EglisesVaud., part ii., pp. 7-15.), zob. J.A.Wylie, The History of…
[15]Wylie powołuje się na Mustona, Israel of the Alps, p. 10,zob. J.A.Wylie, The History of…
[16]Wylie powołuje się na Mustona, p. 20. zob. J.A.Wylie, The History of…
[17]Wylie powołuje się na Mustona, part ii., p. 234, zob. J.A.Wylie, The History of…
[18] J. A. Wylie, The History of …
[19] J. A. Wylie, The History of …
[20] J. A. Wylie, The History of…, za [Monastier, Hist. of the Vaudois, p. 138].
[21] J.A.Wylie, The History of…, za [Gilles, p. 30. Monastier, p. 141].
[22] J. A. Wylie, The History of …
[23] http://www.bautz.de/bbkl/o/olivetan_p_r.shtml [25-04-2011].
[24] The Waldensian Movement, From Waldo to the Reformation,
http://www.xenos.org/essays/waldframe.htm [23-04-2011].

Źródło przedruku: Biblijne Stowarzyszenie Misyjne
https://bsm.org.pl/artukul/waldensi-misjonarze-sredniowiecznej-europy/


Dodatkowe info o historii Waldensów [od autora bloga] 
https://reformation2013.wordpress.com/2013/05/22/day-10-the-waldensian-valleys/


Polecane z biblioteczki blogów:
»Ewangelia Krzyża«